- Monika Olejnik najpierw zablokowała wyjazd pod własnym domem, parkując BMW w bramie.
- Chwilę wcześniej utrudniła kierowcom wyjazd z osiedlowego parkingu, zostawiając auto przed warzywniakiem i wracając dopiero po trąbieniu.
- To kolejna jej wpadka — wcześniej zaparkowała tak ciasno przy Mysiej, że ledwo przecisnęła się między samochodami.
Problemy dziennikarski z parkowaniem
Monika Olejnik jest świetną dziennikarką, ale jakim jest kierowcą – niech każdy oceni sam. W „Super Expressie” cyklicznie opisujemy jej drogowe wpadki. Ostatnio informowaliśmy, że Olejnik zaparkowała samochód przy ulicy Mysiej w Warszawie. Pogoda była kapryśna, jesienna, dlatego dziennikarka TVN24 założyła słoneczne okulary, a jednocześnie zabrała ze swojego BMW czerwoną parasolkę, przygotowując się na ewentualny deszcz. Tymczasem okazało się, że już samo opuszczenie pojazdu było dla niej wyzwaniem. Gwiazda telewizji zaparkowała tak blisko sąsiedniego samochodu, że przejście między pojazdami graniczyło z cudem. Odległość była minimalna, niemal symboliczna, przez co dziennikarka musiała wykonywać prawdziwe akrobacje: gimnastykować się, unosić torbę, balansować ciałem, żeby w ogóle przecisnąć się na chodnik.
Zakupy w warzywniaku i głośny klakson
Tym razem fotoreporter „Super Expressu” zauważył, jak Olejnik zatrzymała auto, blokując wyjazd z osiedlowego parkingu, i poszła do warzywniaka. Chwilę później ktoś chciał wyjechać i zaczął trąbić. Dziennikarka wyszła ze sklepu, a za nią sprzedawca z pełnymi siatkami, które włożył jej do auta. Gwiazda TVN niespiesznie odjechała, odblokowując wyjazd, ale to nie był koniec jej przewinień. Pod domem zaparkowała swoje BMW w bramie tak, że ponownie zablokowała innym wyjazd.