"Peruwiański szaman, który spadł z bambusa" chciał zostać prezydentem. Wiele nie zabrakło!

2026-04-26 18:00

Jakiś czas temu w Kanale Zero gościł Stanisław Tymiński. Mężczyzna w pierwszych wolnych wyborach prezydenckich w 1990 roku zszokował całą Polskę. Gdy wszyscy byli przekonani, że w II turze wyborów Lech Wałęsa zmierzy się z Tadeuszem Mazowieckim, na scenę wkroczył on! Określany pobłażliwie "peruwiańskim szamanem", czy też "człowiekiem, który spadł z bambusa" sporo namieszał, po czym... na wiele lat zniknął z polskiego życia publicznego.

Stan Tymiński

i

Autor: SUPER EXPRESS Stan Tymiński

W pierwszych wolnych wyborach prezydenckich, do których doszło w 1990 roku, obywatele mieli rozstrzygnąć rywalizację między dwoma czołowymi politykami i ich tzw. "wojny na górze", czyli Lecha Wałęsy i Tadeusza Mazowieckiego. Nagle jednak do walki wkroczył nieoczekiwany kandydat zza oceanu, Stan Tymiński, który wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi na polskiej scenie politycznej, choć ostatecznie jego prezydenckie ambicje zostały rozwiane w drugiej turze. Przypomnijmy sobie tę niesamowitą historię!

Zobacz: Marta Nawrocka zareagowała na śmierć Łukasza Litewki. Poruszające słowa pierwszej damy

W ferworze zażartego sporu między Wałęsą a Mazowieckim, uwaga opinii publicznej umykała Stanisławowi Tymińskiemu – mało znanemu przedsiębiorcy z Peru, który początkowo cieszył się zaledwie jednoprocentowym poparciem. Ten stan rzeczy utrzymywał się do listopada 1990 roku, kiedy to telewizja publiczna zaczęła emitować jego audycje wyborcze. Od tego momentu poparcie dla Tymińskiego rosło w zaskakującym tempie, by na finiszu kampanii przekroczyć 20%. Tymiński, dzięki pracy swoich doradców, prezentował się jako młody, energiczny biznesmen, wolny od politycznych powiązań i bieżących konfliktów, promując się jako "kandydat niezależny".

Sprawdź: Kuzyn prezesa pokaże swoje prace w Strasburgu. Kuratorem wystawy znany polityk PiS!

 Na swoich spotkaniach wyborczych Tymiński nie szczędził ostrych słów zarówno Wałęsie, jak i Mazowieckiemu, oskarżając ich o zdradę i szkodzenie państwu. Jego program był niezwykle ogólny, co najlepiej ilustrowało hasło "Hasłem naszym będzie zgoda i ojczyzna nasza". Bloki wyborcze tajemniczego kandydata wypełniały przede wszystkim relacje z tych spotkań, charakteryzujące się silnym ładunkiem emocjonalnym i niemal histerycznymi reakcjami publiczności. Przykładem tego była sytuacja, gdy pewien mężczyzna wręczył Tymińskiemu... swoje małe dziecko.

Wyniki pierwszej tury wyborów, przeprowadzonej 25 listopada 1990 roku, zszokowały wielu. Chociaż zwycięstwo Lecha Wałęsy (39,96% głosów) było spodziewane, prawdziwą niespodzianką okazał się jego rywal w drugiej turze – właśnie Stanisław Tymiński, który z 23,1% głosów wyprzedził Tadeusza Mazowieckiego (18,08%). Dalsze miejsca zajęli Włodzimierz Cimoszewicz (9,21%), Roman Bartoszcze (7,15%) oraz Leszek Moczulski (2,5%).

Przeczytaj: PiS zmniejsza dystans do KO! Ekspert nie kryje zaskoczenia. Efekt Czarnka?

Przed II turą kandydaci spotkali się ze sobą tylko raz, 1 grudnia podczas wspólnej konferencji prasowej. Atakowany przez dziennikarzy Tymiński pokazał wtedy słynną czarną teczkę, w której miały się znajdować materiały obciążające jego rywala. Jednak pomimo wezwań Wałęsy nie zdecydował się na ujawnienie jej zawartości. Na Tymińskiego spadł wówczas niezwykle ostry atak ze strony mediów, które wytykały mu niejasną przeszłość. Głośno było m.in. o jego tajemniczych wizytach w Libii. Już po zakończeniu kampanii okazało się, że nie była to informacja prawdziwa, a odpowiedzialnością za tę "nieścisłość" oskarżono znajdujący się w MSW komputer. W swojej książce "Pierwsze lata III Rzeczpospolitej" Antoni Dudek przytacza ciekawy fragment analizy języka kampanii z 1990 r., jaki sporządzili Jerzy Bartkowski i Jacek Raciborski. Zestawili oni epitety, jakie padały w stosunku do Tymińskiego. Wśród nich znalazły się takie określenia jak: "człowiek, który spadł z bambusa", "peruwiański szaman", "znarkotyzowany maniak", "polityczny Kaszpirowski", a także po prostu "Żyd".

W drugiej turze wyborów, 9 grudnia, niemal wszyscy, włącznie z Tadeuszem Mazowieckim i Konferencją Episkopatu Polski, apelowali o głosowanie na Lecha Wałęsę. W rezultacie, 74,25% wyborców oddało na niego swój głos. Stanisław Tymiński otrzymał mniej głosów niż w pierwszej turze, co dla wielu Polaków było wyraźną ulgą. 

Polityka SE Google News
Sonda
Pamiętasz działalność Stanisława Tymińskiego?
NAWROCKI KRZYCZY NA DZIENNIKARZA, AFERA W KŁODZKU I TYMIŃSKI U BRAUNA | Dudek o Polityce

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki