- Wybór Andrzeja Dudy na kandydata PiS w wyborach prezydenckich 2015 zaskoczył wielu Polaków, a jego zwycięstwo nad Bronisławem Komorowskim było nieoczekiwane.
- Książka "Duduś. Prezydent we mgle" ujawnia, że kandydatem PiS mógł zostać... Janusz Wojciechowski, znany m.in. z występów w programie "Sprawa dla reportera".
- Zaskakujące, ale jak czytamy, w pewnym sensie wpływ Elżbiety Jaworowicz na tę decyzję mógł być kluczowy.
- Dowiedz się, jak program telewizyjny mógł zmienić bieg polskiej polityki!
Wiadomość o tym, że Andrzej Duda ma być kandydatem PiS na prezydenta w wyborach 2015 roku zaszokowała wiele osób. Część osób od razu spisała go na straty, tym bardziej, że o reelekcję walczyć miał Bronisław Komorowski. Wydawało się, że wszystko jest przesądzone. Do tej pory słynna jest zresztą wypowiedź, która padła z ust Adama Michnika w programie Tomasza Lisa, chodzi o słowa: - Komorowski przegra wybory tylko, jeśli pijany przejedzie na pasach zakonnicę w ciąży - przekonywał niedługo przed wyborami Michnik. Stało się jednak zupełnie inaczej, Duda wszedł do drugiej tury i pokonał Komorowskiego w decydującym starciu.
To Elżbieta Jaworowicz miała wpływ na to, kto był kandydatem PiS na prezydenta? Zaskoczenie!
Tymczasem nie tak dawno wyszło na jaw, że Duda wcale nie musiał zostać kandydatem popieranym przez Prawo i Sprawiedliwość. Zaskakujące doniesienia w tej sprawie przyniosła książka "Duduś. Prezydent we mgle", która miała premierę w zeszłym roku. Oto rozmówca autora książki, Jacka Gądka, opisany jako "człowiek bliski Nowogrodzkiej" wspomina:
Janusz Wojciechowski był rozważany przez Kaczyńskiego dlatego, że był bardzo dobrze znany na wsi - przede wszystkim na tym płynął. Nawet jeśli dzisiaj Kaczyński wyrzekł się Wojciechowskiego, to wtedy o nim myślał jako kandydacie. Bo automatycznie on był doskonale znany wśród zwykłych ludzi. O mały włos to Elżbieta Jaworowicz, u której często występował jako sprawiedliwy sędzia, zdecydowałaby o tym, kto jest kandydatem PiS na prezydenta - czytamy.
A rozmówca opisany, jako "człowiek z PiS" dodał: - Można się śmiać, ale tak właśnie było. Jego występy w "Sprawie dla reportera" to był mocny argument za nim. A inny był taki, że partia nie musiałaby budować jego rozpoznawalności, bo to był polityk z historią, wywodzący się z PSL, więc przynajmniej teoretycznie łatwo by mu było przekonać elektorat ludowy, żeby w potencjalnej drugiej turze zagłosować na niego, a nie na Bronisława Komorowskiego.
Faktycznie, swego czasu Janusz Wojciechowski bardzo często pojawiał się w, prowadzonym od lat przez redaktor Jaworowicz, programie "Sprawa dla reportera". Wojciechowski faktycznie był jednym z bardziej znanych polityków. Wystarczy wspomnieć, że w karierze był posłem, europosłem, prezesem NIK, prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego, a do 2024 komisarzem UE ds. rolnictwa.