Senator wraca do parku linowego
Pięć lat temu cała Polska z zapartym tchem śledziła wyczyn senatora Kwiatkowskiego, który niczym człowiek-pająk pokonywał skomplikowane i niebezpieczne instalacje zawieszone wysoko nad ziemią. Okazuje się, że miłość do adrenaliny nie wygasła. Parlamentarzysta właśnie powtórzył swój spektakularny wyczyn. – Zadanie było trudne, ale dałem radę. Kondycję na szczęście mam wciąż dobrą – śmieje się w rozmowie z „Super Expressem” wyraźnie zadowolony Kwiatkowski.
Polityk z żelaza
Krzysztof Kwiatkowski to prawdziwy pasjonat ekstremalnej wspinaczki. Choć na co dzień najczęściej wybiera parki linowe w rodzinnej Łodzi i pobliskim Zgierzu, to tym razem – tak jak pięć lat temu – rzucił wyzwanie Warszawie. Stołeczny park linowy to nie lada wyzwanie. Obiekt uchodzi za jeden z najtrudniejszych w kraju – to tutaj regularnie szlifują formę zawodowi sportowcy oraz alpiniści. Zanim senator ruszył na najwyższy poziom trudności, musiał przejść obowiązkowe szkolenie. – Obawiałem się, czy nie wyszedłem z wprawy, ale na szczęście kondycja dopisała – dodaje polityk KO.
Kim jest senator pająk?
W kuluarach Krzysztof Kwiatkowski znany jest z twardego charakteru i profesjonalizmu, który teraz przekłada się na formę fizyczną. W swojej bogatej karierze politycznej pełnił już m.in. funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, a także szefa Najwyższej Izby Kontroli (NIK), gdzie przez lata skrupulatnie prześwietlał wydatki państwowych instytucji. Od 2019 roku zasiada w Senacie. Jak widać, precyzja i brak lęku wysokości pomagają mu nie tylko podczas trudnych debat na Wiejskiej i rozliczania politycznych oponentów, ale także na linach rozciągniętych kilkanaście metrów nad ziemią.