To już jest koniec! Jan Maria Rokita się żegna, "martwią mnie dwie rzeczy"

Wszyscy fani twórczości piśmienniczej Jana Marii Rokity przeżywają dziś ciężkie chwile. Od wielu lat były poseł raczył ich swoimi felietonami w "Dzienniku Polskim" i "Gazecie Krakowskiej". Jak jednak właśnie poinformowano, nowe kierownictwo w tychże zadecydowało o zakończeniu współpracy z Rokitą. W piątek 30 sierpnia ukazał się jego ostatni tekst, w którym pożegnał się z czytelnikami.

Jan Rokita
Autor: Beata Zawrzel/ Reporter

Jan Maria Rokita był posłem na Sejm w latach 1989-2007. Był jednym z najważniejszych polskich polityków przełomu wieków. Już w latach dwutysięcznych były szef Urzędu Rady Ministrów w gabinecie Hanny Suchockiej miał zostać szefem rządu. Podczas kampanii wyborczej 2005 pojawiły się nawet billboardy z wymownym napisem "Premier z Krakowa" i wizerunkiem Jana Rokity. Jak wiadomo, zamiast usiąść w fotelu szefa rządu, jeden z ówczesnych liderów Platformy Obywatelskiej wkrótce odszedł z polityki.

Mężczyzna od 2012 roku współpracował z tytułami, które obecnie wchodzą w skład grupy Polska Press. Jak się jednak okazuje, to jednak już koniec owej współpracy. Ostatni felieton Rokity w "Dzienniku Polskim" ukazał się w piątek, 30 sierpnia 2024 r.

Zobacz: Odwołanie PiS nie ma żadnych szans powodzenia?! "Konstytucja nie obowiązuje"

- To już po raz drugi wypada mi się pożegnać, dziękując Czytelnikom »Dziennika Polskiego« i »Gazety Krakowskiej«, że przez ostatnie lata byli uprzejmi czytać moje copiątkowe polityczne felietony. Pierwszy raz, kiedy się żegnałem – to był rok 2017, ale za jakiś czas Redakcja poprosiła mnie o wznowienie współpracy, co przyjąłem z radością (...) możliwość bezpośredniego zwracania się do Czytelników w moim rodzinnym Krakowie cenię sobie wyjątkowo - napisał. Rokita przyznał przy tym szczerze, że kończy współpracę nie z własnej woli, ale za sprawą decyzji nowych właścicieli dzienników.

Galeria poniżej: Tak się zmieniał Jan Maria Rokita

- W dzisiejszym polskim życiu publicznym martwią mnie najbardziej dwie rzeczy. Pierwsza – to jakiś zdumiewający upadek dobrych obyczajów, co (jak uczy historia) w życiu narodów zawsze zwiastuje marną przyszłość. (...) Druga rzecz, która mnie martwi – to jakaś nasza dziwna zapiekłość w sabotowaniu i rozwalaniu instytucji państwa 

- popisał się smutną konstatacją.

Do sprawy gorzko odniósł się w mediach społecznościowych Wojciech Mucha, były redaktor naczelny "Dziennika Polskiego" i "Gazety Krakowskiej". - Zaproszenie Jana Rokity do »DP« to była jedna z naszych prób ratowania tego zasłużonego tytułu. Jak widać także ostatecznie nieudana, bo i udać się nie mogła. Dość powiedzieć, że jak słyszę, bubki z PPG podziękowały Rokicie suchym jak wiór listem poleconym. Na pewno władze Polski Press, Krakowa (a może i ktoś jeszcze) są z tego zadowolone. W końcu to kolejne małe zwycięstwa na frontach domykania systemu i grzebania mediów lokalnych. Polecam lekturę tego pożegnalnego felietonu. Gorzka i smutna. I jak zawsze na najwyższym poziomie - czytamy w jego wpisie na platformie X.

Sonda
Tęsknisz za Janem Marią Rokitą w polityce?
Warzecha Kontra Rozenek

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki