- Wpis Tomasza Sakiewicza o Donaldzie Tusku wywołał oburzenie, a premier skomentował go jako „modlitwę o obcą interwencję”.
- Michał Gramatyka zrezygnował z udziału w programie TV Republika po „chamskim i antypolskim” wpisie Sakiewicza.
- Ekspert ds. marketingu politycznego wyjaśnia, że kontrowersyjne wypowiedzi służą konsolidacji elektoratu i zwracaniu uwagi.
- Dlaczego politycy uciekają się do radykalnych stwierdzeń i jak wpływa to na polaryzację społeczeństwa?
W pierwszych dniach nowego roku media informowały o pojmaniu prezydenta Wenezueli, Nicolása Maduro, oraz jego żony, Cilii Flores, w wyniku działań Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi na te doniesienia, Tomasz Sakiewicz zamieścił na platformie X wpis o treści: "Assad, Maduro…Tusk?". Sugestia, że Donald Tusk mógłby spotkać podobny los, wywołała natychmiastową reakcję. Donald Tusk skomentował wpis Sakiewicza w mediach społecznościowych.
- Przestali już wierzyć w swoją wygraną w demokratycznych wyborach, więc zaczęli się modlić o obcą interwencję w celu obalenia »dyktatury Tuska«. Niżej upaść nie można - napisał peremier.
Polityk zrezygnował z programu
Wpis Tomasza Sakiewicza wywołał szerokie oburzenie. Wśród osób, które zareagowały, znalazł się Michał Gramatyka, który miał wystąpić w programie "Gość Dzisiaj" w TV Republika. Polityk w ostatniej chwili odwołał swój udział, tłumacząc swoją decyzję: "Odwołałem swój udział w programie po chamskim, żenującym i antypolskim wczorajszym wpisie redaktora Sakiewicza". Dodał również: "Polski premier wymaga szacunku, niezależnie od strony i poziomu natężenia politycznego sporu. Bo jest premierem Polski".
Analiza eksperta
W celu zrozumienia motywacji stojących za tego typu wypowiedziami, skontaktowaliśmy się z dr. Sergiuszem Trzeciakiem, ekspertem ds. marketingu politycznego i autorem książki "Drzewo kampanii wyborczej 2.0, czyli jak wygrać wybory".
Dr Trzeciak wskazał, że w dzisiejszym świecie politycy dążą do zwrócenia na siebie uwagi, a kontrowersyjne i agresywne wpisy skutecznie realizują ten cel.
- Takie wpisy budują zasięg wśród tzw. twardego elektoratu, który - w tym przypadku - bardzo nie lubi, delikatnie mówiąc, Donalda Tuska. Taki polityk nie naraża się więc na ostracyzm we własnym środowisku, albo jest to bardzo ograniczone, a uzyskuje korzyści w postaci tego, że zwraca na siebie uwagę i przez to konsoliduje wokół siebie twardy elektorat, któremu to się może podobać - ocenił ekspert.
Ekspert podkreślił, że granica publikacji takich wpisów jest bardzo cienka i stanowi przestrogę.
Kosiniak-Kamysz skomentował sytuację Maduro. "Nie mamy powodów, żeby żałować dyktatora"
- Ta granica im zapewnia wywołanie kontrowersji, która zostanie odebrana przez przeciwników jako skandaliczna. Ale powoduje też, że nagle wszystkie światła są zwrócone na nich. O to przede wszystkim chodzi. Po drugie, chcą oni pokazać, jak twardymi są politykami - wyjaśnił dr Trzeciak.
Dr Trzeciak przewiduje, że w miarę zbliżania się do wyborów, liczba ostrych wpisów będzie rosła. "Często też politycy testują, na co mogą sobie pozwolić. I tak się zdarzało, że naruszając pewne tematy tabu, czy przekraczając granice agresji, chamstwa, nawet własne środowisko się od takich wpisów odcina. Wtedy oczywiście zapala się czerwona lampka w głowie takiego polityka, że może tym razem przesadził z wpisem. Ale to jest też testowanie własnego środowiska. To jest wewnętrzna pozycja, to jest też gra" - zauważył.
Desperacka próba zwrócenia uwagi?
Ekspert ds. marketingu politycznego podkreślił, że politycy uciekają się do kontrowersyjnych wypowiedzi, ponieważ jest to najłatwiejszy sposób na zwrócenie uwagi.
- Idziemy w kierunku polaryzacji, teraz politycy będą rywalizować o to, kto w bardziej ostry sposób, bardziej dosadny, agresywny nawet sposób zaatakuje konkurencję. [...] To taka desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi. I paradoksalnie jest to najłatwiejsze, bo zauważmy, że bardzo trudno politykowi zwrócić uwagę poprzez działanie merytoryczne - stwierdził.
Dr Trzeciak zwrócił uwagę na to, że politycy często świadomie przyjmują maskę radykalizmu, aby zwiększyć swoje zasięgi w mediach społecznościowych.
- Politycy czasami zakładają maskę, która jest bardziej radykalna niż w rzeczywistości i robią to w celowy, świadomy sposób. Patrząc na skuteczność tego, widzą, że ten wpis będzie robił zasięgi, że nagle im wzrośnie liczba obserwujących na X, wzrośnie liczba obserwujących na Facebooku. No i o to w gruncie rzeczy chodzi - podsumował ekspert.
W naszej galerii zobaczysz Nicolasa Maduro z żoną: