Sławna na cały kraj Beata Sawicka stała się w październiku 2007 roku przed wyborami parlamentarnymi. Wtedy to na specjalnej konferencji prasowej ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński ujawnił, że posłanka PO przyjęła łapówkę od jednego z jego agentów. Miało to być 100 tys. złotych za pomoc w ustawieniu przetargu na dwuhektarową działkę na Helu. Została zatrzymana po odebraniu drugiej raty pieniędzy, a na nagraniu utrwalono moment, jak przyjmuje torbę z pierwszą ratą - 50 tys. zł. Sawicka nie przyznała się jednak do winy. Twierdziła, że była uwodzona i manipulowana. Opowiadała, że agent Tomek kokietował ją czułymi SMS-ami i podarunkami. Przyznała się jedynie do słabości, której uległa, a która skłoniła ją do spotykania się z agentem. Opowiadała jak słuchał jej zwierzeń z małżeńskich kłopotów, obsypywał różami zawiniętymi w perły. Pieniądze, które przyjęła, miały być pożyczką na kampanię.
Zobacz: Fatalny początek lipca dla Ziobry! Ta decyzja uderza też w jego żonę
Sprawa politycznie pogrążyła Sawicką. Błyskawicznie została usunięta z PO, zrezygnowała też z kandydowania do Senatu. - Odebrano mi godność, odarto z intymności - przekonywała później w sądzie, prosząc o uniewinnienie. Wcześniej przemawiała również w Sejmie, gdzie ze łzami w oczach prosiła szefa CBA, by dał jej szansę na sprawiedliwy proces, by jej nie linczował. Jakby tego było, po swoim emocjonalnym wystąpieniu do szpitala zabrała ją wówczas karetka.
Sprawdź: Donald Tusk zrzekł się immunitetu poselskiego! "Tak wygląda odwaga i odpowiedzialność"
Wyrok sądu pierwszej instancji był surowy. Sawicka została skazana na karę 3 lat pozbawienia wolności, pozbawienie praw publicznych na 4 lata, przepadek uzyskanej korzyści majątkowej oraz grzywnę. Rok później uniewinnił ją Sąd Apelacyjny. Z odpowiedzialności karnej zwolnił ją wobec nielegalnego stosowania technik operacyjnych przez CBA. Jak podkreślił przewodniczący składowi orzekającemu sędzia Paweł Rysiński, ustalenia sądu I instancji (który skazał Sawicką) były prawidłowe, a ówczesna posłanka przyjęła łapówkę od udających biznesmenów agentów CBA. - I odpowiada za to moralnie - podkreślił.