Sytuacja wydaje się poważna. Ze względu na wyjątkowo tropikalne warunki w ratuszu zebrał się zespół zarządzania kryzysowego, który omawiał kwestię bezpieczeństwa energetycznego w stolicy. Zdaniem urzędników na razie nie ma się czego bać, ale jakiekolwiek tąpnięcie w systemie energetycznym kraju może być odczuwalne również w stolicy. Ratusz nie zamierza na razie ograniczać ruchu tramwajów, jak Wrocław, ani wyłączać sygnalizacji, ale apeluje do mieszkańców i przedsiębiorców ze stolicy o ograniczenie zużycia prądu.
- Nie ma powodów do paniki. Ale w związku z niskim stopniem zasilania podtrzymujemy prośbę o oszczędne gospodarowanie energią w domach i w zakładach pracy w godzinach 10-17. Po godzinie 17 można korzystać z prądu bez ograniczeń - mówi nam wiceprezydent stolicy Michał Olszewski (38 l.).
Oszczędności mają pozwolić uniknąć niekontrolowanych przeciążeń systemu. I stosują je już nie tylko duże fabryki czy huty, którym odgórnie zmniejszono dopływ prądu, ale też galerie handlowe. W niektórych centrach, np. w Arkadii i Złotych Tarasach, przykręcono już klimatyzację w sklepach i pasażach, częściowo wygaszono oświetlenia, nie działają też ruchome schody czy windy. W sklepach IKEA nieczynne są restauracje. Ofiarą upałów padło też Muzeum Więzienia Pawiak, które do odwołania skróciło godziny otwarcia do godz. 14.
Prąd oszczędzać zaczęli też sami warszawiacy. - Jak trzeba, to oszczędzam, po zakończeniu ładowania telefonu natychmiast odłączam ładowarkę. Tak samo z czajnikiem elektrycznym - też wyjmuję wtyczkę z kontaktu. Zmywanie naczyń również zostawiam na późniejszą godzinę - mówi Anna Rozbicka (67 l.), mieszkanka Woli.
Miejscy urzędnicy też wprowadzili ograniczenia. - Na korytarzach w urzędzie jest ciemno i tam, gdzie możemy, rezygnujemy z włączania klimatyzacji - mówi wiceprezydent.
Zobacz: Urzędnicy wydłużą ławki