Michał Dubicki, czyli przedsiębiorca i mistrz drwali
– Można powiedzieć, że to we mnie ewoluowało. Za młodu byłem raczej negatywnie nastawiony, nie lubiłem za bardzo rywalizacji, bo miałem 3 lata starszego brata i zawsze ze mną wygrywał. Czy jakieś zawody, czy siłownia, czy walki w taekwondo, boksie, kickboxingu – ja byłem tym ostatnim… Ale później z chłopakami z siłowni jeździliśmy na zawody na drezynach, organizowane przez województwo wielkopolskie. Jeździliśmy w cztery osoby na drezynie, fajna zabawa, i zaczęliśmy tam wygrywać. To dawało mi dużą frajdę, a później dowiedziałem się o chłopakach ze Szkaradowa – Marcin Juskowski, Krystian Kaczmarek – i odezwałem się do Stihla – wspomina swoje początki Michał Dubicki.
Po pierwszym treningu nic nie wskazywało na to, że stanie się jednym z najlepszych timbersportowców w Europie – wicemistrzem World Trophy, czterokrotnym triumfatorem European Trophy i pięciokrotnym mistrzem Polski.
"Mówił, że jestem do niczego"
– Jacek Groenwald [jeden z pionierów polskiego timbersportu - red.] powiedział wtedy, że jestem do niczego… Miałem taką technikę rąbania, łupania, jak rąbaliśmy z ojcem drewno do pieca. A tu jest potrzebna inna technika i musiałem uczyć się od zera. Przez rok potrenowałem, pospawałem stojaki, sam się męczyłem i przyjechałem na trening. Już coś tam potrafiłem, oglądałem też zawody transmitowane wtedy na Eurosporcie – cofnął się wspomnieniami o kilkanaście lat popularny „Axe Machine”.
Czy teraz można powiedzieć, że jest przede wszystkim sportowcem, czy dalej jest to w dużej mierze pochłaniające hobby?
– To jest cały czas hobby, tylko że praktycznie każdy wolny czas spędzam, podporządkowując się pod sport. Jak nie ma czasu, bo praca, no to nic nie zrobię. Nawet siłownię robię pod timbersport – nie stricte siłowo, a bardziej trening związany z dynamiką. Przykładowo rwania sztangi, podrzuty i tego typu ćwiczenia. A później wchodzi trening do rąbania i cięcia, tak że cały czas jestem w mobilizacji, choć żona czasem ma obiekcje (śmiech) – wyjaśnia z uśmiechem.
Ekstremalne zawody dla 16 najlepszych, w tym mistrz Polski. Na czym polega World Trophy drwali?
Sama specyfika dyscypliny sprawia, że trening różni się zależnie od okresu.
- Zima, po listopadzie, to jest już po zawodach i to okres 2-3 miesięcy odpoczynku. Samej siłowni albo w ogóle przez miesiąc nic nie robię, żeby zregenerować organizm. Później mocno siłownia pod masę, dochodzi dynamika, a od wiosny więcej rąbania i łączymy to aż do zawodów. Dzień treningowy bywa różny, ale jak już idę robić rąbankę, to jest około 2 godzin rąbania. Dużo czasu zajmuje też przygotowanie drewna, sprzętu, a jeszcze musi być pogoda i zaopatrzenie w surowiec. Mam swoje miejsce treningowe w tartaku, ale bez zadaszenia - tłumaczy Dubicki.
Europa daleko w tyle za potęgami, choć Polak z nimi walczy
Polak jest jednym z najmocniejszych rywali krajów "Wielkiej Czwórki" - Australii, Nowej Zelandii, Kanady i USA, gdzie timbersport od początków istnienia jest na najwyższym poziomie.
– Z Europejczyków każdy ma swoją pracę. Kradniemy ten czas na trening, a oni mogą u siebie na tym normalnie zarabiać. W Australii mają cotygodniowe zawody, drewno, sprzęt – to jest mekka producentów. Mają siekiery i piły dopracowane pod każdego zawodnika, a my od nich zamawiamy, czekamy i nie wiemy nawet, czy ten sprzęt będzie nam pasował. Czasami zdarza się, że się nie sprawdza... Do tego u nas dobry zawodnik ma 3-4 starty w ciągu roku, a u nich przeciętnie 40. Ja mam możliwość wykonać 1000 uderzeń rocznie, a oni spokojnie z 10 000. I w zawodach Stihla rywalizujemy później z najlepszymi z najlepszych – wylicza polski mistrz.
Karol Nawrocki na święcie Donalda Trumpa. Nie do wiary, co się stało! Totalna sensacja
A ile czasu jego zdaniem potrzebowałby dziś zainteresowany nastolatek, aby wejść na najwyższy poziom timbersportu?
– Gdyby miał miejsce treningowe i solidnie trenował, podejrzewam że do Rookie [kategoria młodzieżowców - red.] wystarczyłyby 2-3 lata. Chociaż ja zacząłem jak miałem 35 lat i już po roku wyjechałem na pierwsze mistrzostwa, ale wtedy trenowałem praktycznie dzień w dzień. Najważniejsza jest praca, a pomóc mogą predyspozycje genetyczne. Ale później przeskok z Rookie do seniorów jest gigantyczny. Choć Australijczykom to nie przeszkadza (śmiech) – podsumował Dubicki.
Najbliższa okazja, aby obejrzeć w akcji polskich zawodników Stihl Timbersports we wrześniu – podczas mistrzostw Polski połączonych z zawodami European Trophy w Barzkowicach.
![Ci sportowcy są największą dumą swoich państw! Sprawdź, czy wiesz skąd pochodzą [QUIZ]](https://cdn.galleries.smcloud.net/t/galleries/gf-FhfW-BDxG-Eb4j_ci-sportowcy-sa-najwieksza-duma-swoich-panstw-sprawdz-czy-wiesz-skad-pochodza-quiz-664x442-nocrop.jpg)