Adam Małysz bez ogródek o największym zagrożeniu dla Tomasiaka. "Będą go namawiać na dyskoteki"

2026-02-26 12:29

Wielki sukces niesie ze sobą nie tylko radość i pieniądze, ale także ogromne zagrożenia. Doskonale wie o tym Adam Małysz, który w szczerej rozmowie z "Super Expressem" apeluje, by chronić potrójnego medalistę olimpijskiego, Kacpra Tomasiaka, przed pokusami. Prezes PZN wskazuje wprost na "dobrych kolegów", dyskoteki i alkohol, które mogą zniszczyć wielki talent. Jednocześnie przyznaje, że bycie prezesem jest dla niego bardziej stresujące niż skakanie i zdarzało mu się mieć tego dość.

Adam Małysz dla „SE”: W tym Tomasiak jest dużo lepszy ode mnie
  • Adam Małysz ostrzega młodą gwiazdę skoków, Kacpra Juroszka, przed zgubnymi pokusami sławy.
  • Prezes PZN wskazuje na "dobrych kolegów", imprezy i alkohol jako zagrożenia dla kariery.
  • Małysz przyznaje, że prezesura jest bardziej stresująca niż skakanie, a on sam miewał jej dość.
  • Sprawdź, dlaczego Małysz uważa Juroszka za lepszego od siebie z początków kariery!

Kacper Tomasiak to jedno z największych objawień ostatnich lat w polskich skokach. 19-latek zachwyca nie tylko talentem, ale i niesamowitym spokojem, co dostrzega sam Adam Małysz. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego widzi jednak w tej sytuacji także drugą, mroczniejszą stronę medalu. Przypominając sobie początki własnej, wielkiej kariery, ostrzega przed tym, co może teraz czyhać na młodego zawodnika.

Uważaj na dyskoteki i "dobrych kolegów"

Zdaniem Małysza największym zagrożeniem nie jest presja sportowa, a pokusy życia codziennego, które pojawiają się wraz z nagłą popularnością. Jak sam przyznaje, po sukcesach pojawia się mnóstwo "poklepywaczy" i fałszywych przyjaciół, którzy mogą sprowadzić sportowca na złą drogę.

- Najważniejsze teraz jest to, żeby nie dał się wciągnąć w tzw. towarzystwo, czyli dobrych kolegów. "A chodź tutaj na dyskotekę, chodź tutaj na jakieś piwko itd"., bo teraz będzie bardzo dużo takich propozycji. Tutaj na pewno można tylko i wyłącznie apelować, żeby jak najbardziej chronić go od tego - apeluje Adam Małysz.

Przeczytaj także: Dramat w Tatrach! Lawina porwała dwóch Polaków. Nie mieli szans

Były mistrz przyznaje, że sam czuł się zagubiony w nowej rzeczywistości, gdy nagle wszyscy chcieli być jego kolegami. - Ja patrząc na Kacpra to trochę siebie przypominam sprzed tamtych lat, gdzie faktycznie wszyscy chodzili i poklepywali, a ja nie umiałem się odnaleźć w tym wszystkim - wspomina.

"Jest lepszy ode mnie. Ja potrzebowałem psychologa"

Małysz jest pod ogromnym wrażeniem mentalności 19-letniego Tomasiaka. Podkreśla, że młody skoczek ma coś, czego jemu na początku kariery brakowało – wrodzony spokój i brak respektu dla największych gwiazd. Porównując siebie z tamtych lat do obecnego Kacpra, nie ma wątpliwości.

- Dużo lepszy w tym jest, na pewno. Ja miałem duże problemy na początku. Jak zaczynałem, to potrzebowałem psychologa, bo na treningach było zdecydowanie lepiej, później przychodziły zawody i nie było tego efektu. Wiele rzeczy po prostu mnie blokowało, a u niego tego nie ma - przyznaje Małysz.

Prezesura? Miałem dość. To cięższe niż skakanie

Adam Małysz odniósł się również do trudów, jakie wiążą się z pełnieniem funkcji prezesa PZN. Okazuje się, że stres związany z zarządzaniem związkiem i odpowiedzialnością za wyniki jest dla niego znacznie większy niż presja, którą czuł jako zawodnik na rozbiegu.

- To jest bardziej stresujące, bo jeśli stoisz na rozbiegu i masz oddać skok, to oczywiście masz stres, ale to wszystko od ciebie zależy. A jeśli stoisz tam na dole lub na wieży i kibicujesz chłopakom, chciałbyś im jakimkolwiek pomóc, ale nie jesteś w stanie - tłumaczy.

Zobacz też: Adam Małysz odpowiada na zarzuty o chaosie w PZN. "Wielokrotnie strzeliłem pięścią w stół"

Prezes PZN nie ukrywa, że bywały momenty zwątpienia i zmęczenia, zwłaszcza gdy spadała na niego fala hejtu. - Wielokrotnie tak, na pewno. Miałem dość tego prezesowania. Chciałbym być jakby po tej drugiej stronie, gdzie mogę z chłopakami pojechać, a nie siedzieć czasem do 22 czy 23 i podpisywać dokumenty - mówi otwarcie.

Stał murem za Maciusiakiem. "Brałem to na klatę"

W rozmowie poruszono także temat krytyki, jaka w pierwszej części sezonu spadła na trenera kadry Macieja Maciusiaka. Małysz przyznał, że medialne doniesienia o rzekomym zwalnianiu szkoleniowca były dla niego bardzo przykre, ale on sam ani przez chwilę nie zwątpił w jego kompetencje.

- Przykre to na pewno było, bo nikomu się czegoś takiego nie życzy. Ja też brałem wielokrotnie to na klatę, bo wiedziałem, że to jest nominacja, za którą ja przede wszystkim byłem - mówi prezes PZN, podkreślając, że wierzył w trenera, który w przeszłości wielokrotnie wyciągał zawodników z kryzysu.

Znasz tych sportowców, którzy poszli w politykę? Sprawdź swoją pamięć w QUIZIE! Od 7 pytania zaczynają się schody
Pytanie 1 z 10
Były piłkarz reprezentacji Grzegorz Lato w latach 2001-2007 zasiadał w Senacie. Z ramienia której partii?
Super Sport SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki