Informację o śmierci swojego byłego zawodnika przekazało CFR Cluj. Mureșan występował w tym klubie w latach 2007–2013, rozgrywając blisko 180 spotkań. Z zespołem z Klużu zdobył trzy mistrzostwa Rumunii, a wcześniej reprezentował m.in. Gaz Metan i Glorię Bystrzycę. Po odejściu z CFR grał w rosyjskim Tom Tomsk, a karierę zakończył w 2017 roku w barwach ASA Târgu Mureș, z którym zdobył Superpuchar Rumunii – jedyne trofeum, którego nie wywalczył z Cluj.
Do tragedii doszło 8 lipca wieczorem. Mureșan spędzał czas nad jeziorem z proboszczem parafii w Apoldzie. Jak relacjonował duchowny w rozmowie z gazetą „Gazeta Sporturilor”, po wspólnej saunie obaj weszli do wody. W pewnym momencie były piłkarz źle się poczuł i powiedział, że zaczyna brakować mu sił podczas pływania. Chwilę później zaczął tonąć.
Znajomy natychmiast ruszył z pomocą i wezwał służby. Ratownicy wyciągnęli Mureșana z wody i rozpoczęli reanimację, jednak mimo podjętych działań jego życia nie udało się uratować. – Zobaczyłem, jak macha rękami i w tym momencie wskoczyłem na deskę SUP, i popłynąłem w kierunku, w którym widziałem go ostatnio. Ale zanim zdążyłem dwukrotnie pomachać wiosłem i spojrzeć w górę, żeby zobaczyć, dokąd zmierzam, już go nie widziałem. Po prostu popłynąłem na chybił trafił i zacząłem nurkować. Nurkowałem na ślepo, była noc (…) To nie było od sauny, po prostu. Byłem w jeziorze, pływałem za nim (…) Znaleźli go po trzech godzinach. Nie mieliśmy ze sobą nurka. Od razu powiedziałem służbom, że będzie potrzebny.