Dorastał z Grzegorzem Miętusem, teraz go pięknie wspomina. Jakub Kot będzie go pamiętał w ten sposób

Środowisko skoków narciarskich opłakuje śmierć Grzegorza Miętusa. Kiedyś wielki talent, potem trener i przede wszystkim człowiek, który zarażał dobrą energią. Tak w rozmowie z nami wspominał go Jakub Kot, były skoczek, teraz trener i ekspert Eurosportu. – Zapamiętam Grześka jako człowieka zawsze uśmiechniętego, pełnego humoru i pozytywnej energii – mówi.

Miętus
Autor: Marcin Tomalka/Super Express, Archiwum/ Archiwum prywatne

– Grześka wspominam bardzo dobrze – zarówno jako zawodnika, z którym razem skakałem, jak i później jako trenera, z którym spotykaliśmy się na gnieździe trenerskim. Kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę ze skokami u trenera Kazimierza Długopolskiego, nie było jeszcze AZS Zakopane, tylko Start Krokiew Zakopane. Wtedy trenowali tam bracia Kotowie – Maciek i ja – oraz bracia Miętusowie: Robert, Grzesiek i Krzysiek. Do tego byli jeszcze Dawid i Kamil Kowalowie. Pan Kazimierz żartował, że to była "banda Kotów i Miętusów" – zaczynał opowiadać Kuba Kot.

Przypomnijmy: fatalne wieści dotarły do nas w sobotnie popołudnie. Grzegorz Miętus odszedł właśnie w minioną sobotę, 4 lipca, w wieku zaledwie 33 lat. Były reprezentant Polski po zakończeniu kariery zawodniczej pracował jako trener bazowy kadry juniorów. Od zawsze mówiło się, że miał wielki talent do skoków. – Uważam, że Grzesiek był zawodnikiem z ogromnym potencjałem. Osiągnął wiele, ale mam poczucie, że mógł osiągnąć znacznie więcej. Wyniki nie oddawały jego możliwości. To ogromna szkoda, że musiał tak wcześnie zakończyć karierę i zająć się trenerką – przyznał Kot.

– A z Grześkiem przeżyliśmy wspólnie mnóstwo wyjazdów na Lotos Cupy, do Szczyrku, Wisły, Zagórza czy Łabajowa. Razem dorastaliśmy w skokach, trenowaliśmy na małych skoczniach K-20 i K-40. Później nasze drogi przecięły się także w reprezentacji. Mieliśmy nawet okazję razem zdobyć medal mistrzostw świata juniorów – dodawał.

Ekspert Eurosportu użył pięknego określenia, znanego też w piłkarskim środowisku, określenia – "atmosferić". Tak opisał śp. Grzegorza Miętusa. – To był "Atmosferić" w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Miał świetne poczucie humoru, uwielbiał żartować i rozładowywać napięcie. Był bardzo podobny pod tym względem do swojego brata Krzyśka. Wystarczyło, że rzucił coś po góralsku i od razu wszyscy się uśmiechali. Był takim człowiekiem, który wnosił dobrą energię do całej grupy. Oczywiście, kiedy sytuacja tego wymagała, potrafił być poważny, ale na co dzień lubił pośmiać się z trenerami i zawodnikami. Był też bardzo aktywny sportowo. Chętnie grał w siatkówkę, interesował się sportami motorowymi, piłką i zawsze korzystał z okazji, żeby wspólnie coś porobić – opisywał Kot.

– Właśnie takiego go zapamiętam – jako uśmiechniętego, pogodnego człowieka z dużym dystansem do siebie i świata. Jakim był trenerem? Trudno mi ocenia, bo pracował głównie z młodzieżą w strukturach Polskiego Związku Narciarskiego, a ja nie byłem z nim na co dzień w jednym sztabie. Trochę się mijaliśmy. Wiem, że miał bardzo dobry kontakt z zawodnikami. Dzięki swojemu poczuciu humoru i otwartości potrafił nawiązać relację zarówno z młodszymi, jak i starszymi skoczkami. Jestem przekonany, że był przez nich lubiany i szanowany – zakończył. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki