Anna Lewandowska boi się przeprowadzki do Chicago. Trener mentalny nie ma wątpliwości. "Wylała dziecko z kąpielą"

Anna Lewandowska w szczerym wpisie przyznała, że przeraża ją przeprowadzka do Chicago, co wywołało w sieci prawdziwą burzę. Dlaczego reakcja internautów była tak skrajna? Czy żona Roberta Lewandowskiego jest "oderwana od rzeczywistości"? O fenomenie hejtu i życiu na "polu minowym" rozmawiamy z trenerem mentalnym Jakubem B. Bączkiem.

Trener mentalny Jakub B. Bączek oraz Anna Lewandowska. O strachu przed przeprowadzką przeczytasz na SE.
Autor: Paweł Kibitlewski/Super Express, Gałązka/ AKPA
  • Anna Lewandowska wywołała burzę w sieci, otwarcie przyznając się do strachu przed przeprowadzką do Chicago.
  • Trener mentalny analizuje, dlaczego te ludzkie emocje celebrytki sprowokowały lawinę hejtu i oskarżeń o "oderwanie od rzeczywistości".
  • Odkryj, czy ból bogatego jest "lepszy" i co tak naprawdę kieruje internautami, gdy publiczne osoby odsłaniają swoje słabości.

„Super Express: - Anna Lewandowska napisała, że "cholernie się boi" przeprowadzki do Chicago. Jak pan, jako trener mentalny, odbiera taki wpis?

Jakub B. Bączek: - Ja oczywiście staję po stronie emocji, więc je rozumiem. Rozumiem matkę, która ma dwie córeczki i boi się o nie. Każdy rodzic, który wyobrazi sobie zabranie dzieci do innej szkoły, innego kręgu kulturowego, tak daleko od rodziny, zrozumie, że to jest stres. Dlaczego influencerka czy osoba bogata nie ma prawa do takiego stresu?. Z drugiej strony, jestem w stanie zrozumieć, czemu zogniskowało to ludzi na atak. Wielu rzeczy pewnie Ani zazdroszczą i być może nie mieści im się w głowie, że osoba, która ma sztab ludzi, ma tak przyziemne problemy.

Przeczytaj także: Anna Lewandowska szczerze aż do bólu o przeprowadzce z mężem do Chicago. "Cholernie się boję"

- Pojawił się zarzut, że po latach kreowania idealnego wizerunku, teraz próbuje na siłę pokazać "ludzką twarz".

- Jest taki paradoks, że wiele osób wcześniej zarzucało Annie Lewandowskiej brak autentyczności, pokazywanie tylko pięknego i uśmiechniętego życia. To było takie krzywe zwierciadło. No to teraz ona się odsłania i co? Dostaje po rękach. Pokazuje tę ciemniejszą stronę i znów jest krytykowana. Mnie przede wszystkim poruszyły emocje matki. Boi się, czy jej dzieci zaadaptują się w nowym środowisku. I popatrzmy na fakty: Chicago jest miastem dużo mniej bezpiecznym i po prostu innym do życia niż Barcelona.

Zawiść, a nie zazdrość. Skąd ta fala hejtu?

- Pod wpisem wylała się fala hejtu. Ludzie piszą: "co ona narzeka, skoro ma tyle pieniędzy". Czym kierują się autorzy takich komentarzy?

- Myślę, że jedną z form odpowiedzi będzie pokazanie różnicy pomiędzy zazdrością a zawiścią. Zazdrość jest wtedy, kiedy ja widzę, że coś masz, i też chciałbym to mieć. A zawiść jest wtedy, kiedy ja ci życzę, żebyś to stracił. Zazdrość może prowadzić do rozwoju, ale zawiść jest destrukcyjna. Obawiam się, że wiele tych komentarzy było właśnie z poziomu zawiści. Oni chcą, żeby Anna cierpiała, bo ma czelność zarabiać więcej niż oni. Myślę, że dajemy za duże społeczne przyzwolenie na to, żeby hejt ranił czującego człowieka. Nawet miliony Anny Lewandowskiej nie chronią jej przed tym, że cierpi, kiedy takie rzeczy czyta.

Zobacz też: Burza po słowach Anny Lewandowskiej! Daria Abramowicz już nie wytrzymała, musiała to napisać

- Wiele osób w komentarzach sprowadza Annę do roli "dodatku do Roberta". Pojawiają się wpisy, że "powinna go po rękach całować".

- To absolutnie krzywdzące. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak dużo Ania dołożyła do sukcesu Roberta. To dzieje się na zapleczu. Robert jest świetnie odżywiony, świadomy tego, co jeść, a czego unikać. Dba o sen, regenerację. Potrzebuje też zaufanego sparingpartnera do rozmowy o troskach, a Ania jest w jego teamie od lat. Ona, jeszcze zanim weszła w małżeństwo z Robertem, była mistrzynią karate. To pokazuje jej charakter – potrafi walczyć, jest pracowita. Oczywiście, nie byłaby tak bogata bez Roberta, ale to nie jest żaden grzech, że za niego wyszła, i nie musimy jej tego na każdym kroku wypominać.

"Odklejka" od rzeczywistości. Czy ból bogatego jest "lepszy"?

- Czy ból bogatego człowieka jest "lepszy" niż ból zwykłego Kowalskiego? Może ludzie są po prostu wkurzeni tymi nierównościami i stąd ta reakcja? Ludzie myślą: "do cholery, kobieto, ty masz wszystko, a ja nie mam nic. Czego ty się boisz?"

- To ludzi wkurza, to prawda. Tylko że miliony na koncie nie sprawiają, że możesz sobie kupić nowy układ nerwowy. Odbiorca myśli zero-jedynkowo. Nie był nigdy w sytuacji Ani, a ona ma tę przewagę, że kiedyś była w sytuacji odbiorcy, bo też zaczynała od zera. Człowiek, który ją krytykuje, myśli, że w świecie milionerów nie ma problemów. A jak myślicie, jak oni dobierają przyjaciół, skoro nigdy nie wiedzą, czy ktoś jest życzliwy, bo ich lubi, czy dlatego, że czegoś potrzebuje? To nie jest świat mlekiem i miodem płynący.

Przeczytaj także: Daria Abramowicz była mocno zaskoczona po słowach Anny Lewandowskiej. Okazała wielkie wsparcie

- Czy będąc tak zamożnym, nie jest się trochę oderwanym od rzeczywistości?

- Jest. I u ludzi władzy to widać, i u ludzi zamożnych to widać. Jest trochę "odklejka", już nie do końca rozumieją, jak ten świat działa.

"Wylała dziecko z kąpielą". Dlaczego to opublikowała?

- Po co właściwie Anna Lewandowska to zrobiła? Czy to był błąd, a może forma autoterapii?

- Na pewno jest to jakieś pozyskanie współczucia i empatii. Myślę, że nie spodziewała się, co się wydarzy. Gdyby wiedziała, to by tego nie opublikowała. Być może pomyślała, że wiele kobiet pomyśli: "o, tak jak u mnie, ja też się boję, dobrze, że taka superbohaterka jak Ania ma przyziemne problemy". Niestety, trochę wylała dziecko z kąpielą, bo poruszyło to złość ludzi, którzy myślą: "Jezus Maria, co ma powiedzieć Ukrainka, która z dzieckiem na ręku ucieka przed wojną?".

- A jak w tej całej sytuacji może czuć się sam Robert Lewandowski? Przecież to on jest w centrum transferu.

- Myślę, że to może budzić w nim szereg emocji. On ma swoje stresy, a tu nakłada się fala komentarzy na żonę. On powinien być w centrum uwagi, a zszedł na drugi plan. Z jednej strony pewnie ma grubszą skórę niż my, bo naczytał się na swój temat przeróżnych historii, ale z drugiej to jest takie życie na polu minowym. Cokolwiek nie zrobi, będzie to skomentowane. Przy tej skali rozpoznawalności zawsze znajdzie się promil ludzi, którzy ci źle życzą, a ten promil to może być sześć tysięcy komentarzy. I to może po ludzku boleć.

Zobacz też: O obawach Lewandowskiej wiedział od dawna. Były kadrowicz zdradza kulisy

- Jak mogą na to patrzeć w Chicago? Przywitali go jak króla, a tu żona pisze, że nie chce tam jechać.

- Powiem ci, że wielokrotnie doświadczałem tego, że prezesi klubów liczą się z partnerkami znanych piłkarzy. Głową jest piłkarz, ale szyja często tą głową kieruje. Mogło im być trochę przykro, ale podejdą do tego zdroworozsądkowo. Żeby piłkarz był skupiony na graniu, musi czuć się dobrze i bezpiecznie, a to uwzględnia dobrostan jego rodziny. Oni trochę muszą o te dzieciaki i o Anię zadbać, czy im się to podoba, czy nie.

QUIZ. Czy naprawdę wiesz wszystko o rodzinie Lewandowskich? W tym quizie schody zaczynają się od 7 pytania!
Pytanie 1 z 10
Jak ma na imię mama Roberta Lewandowskiego?
ANIA LEWANDOWSKA BOI SIĘ PRZEPROWADZKI DO CHICAGO

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki