Anna Lewandowska nie ukrywa, że przeprowadzka z dziećmi z Barcelony do USA po transferze jej męża do Chicago Fire wywołuje u niej lęk i silny stres. Żona Roberta Lewandowskiego wolałaby zostać w Katalonii, gdzie jej córki chodziły długo do szkoły. W Barcelonie prowadzi też swoje biznesy.
Szczere wyznanie Anny Lewandowskiej wywołało burzę. Tak zareagował Krzysztof Stanowski
"Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że „jedziemy po nowe” i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża. Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie. Kto przechodził tak dużą przeprowadzkę z dziećmi, ten wie, jaki to ciężar psychiczny dla rodzica" - napisała Anna Lewandowska na Instagramie
O obawach Lewandowskiej wiedział od dawna. Były kadrowicz zdradza kulisy
Post Żony Roberta Lewandowskiego wywołał burzę w internecie. Fala hejtu przelała się w komentarzach, na co postanowiła zareagować Daria Abramowicz, psycholożka znana głównie ze współpracy z Igą Świątek.
"Ktoś mi właśnie napisał, że za tak mądre słowa pani Anna Lewandowska dostaje (jak zwykle) po głowie. Może warto, żeby wybrzmiało, że można być wdzięcznym i odczuwać niepokój. Można widzieć korzyści i koszty każdej sytuacji. Dostrzegać różne perspektywy, łączyć role i nadal podejmować wyzwania. To bardzo mądra wypowiedź i właśnie perspektywa, którą rzadko widzimy zza instagramowego krzywego, szkodliwego zwierciadła" - oceniła Daria Abramowicz, stając w obronie Anny Lewandowskiej.