"Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję" – napisała Lewandowska.
Żona kapitana reprezentacji Polski przyznała, że opuszczenie Barcelony, która stała się dla niej domem, nie jest łatwe.
"Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża" – dodała.
ZOBACZ TEŻ: Mundial 2026. Po klęsce potęgi nagła decyzja trenera! "Zdrowie jest bezcenne"
My w tym miejscu nie zajmiemy stanowiska. Każdy z nas ma mieć prawo obawiać się czegokolwiek - niezależnie od statusu materialnego i otaczającej go rzeczywistości. Możemy mieć prywatne opinie, tak jak chociażby Krzysztof Stanowski, jeden z najpopularniejszych dziennikarzy i opinionistów w kraju.
"Ja to myślałem, że Lewandowscy wspólnie ustalili, że USA to będzie nowy, fajny etap dla wszystkich, dzieci nauczą się języka, lizną Ameryki itd. Ale skoro to taki kłopot dla rodziny to w ogóle nie kumam tego transferu" – napisał na platformie X właściciel Kanału Zero.
Dziennikarz dodał również: "To już na jego miejscu wolałbym grać w jakiejś Gironie".
A to miałoby sens ze względów logistycznych, wszakże Girona znajduje się rzut beretem od Barcelony. I obecnie największym minusem klubu z Estadi Montilivi jest fakt, że Girona spadła z Segunda Division.
ZOBACZ TEŻ: Tomaszewski po transferze Lewandowskiego zwrócił się wprost do Anny. "Mam jedną prośbę"
W każdym razie — część komentujących krytycznie odniosła się do słów Anny Lewandowskiej, inni przyznawali, że rozumieją jej obawy i podzielają opinię Krzysztofa Stanowskiego. Nie ma wątpliwości, że małżonka "Lewego" mocno podzieliła sieć swym osobistym wyznaniem.