Sportowe zainteresowania braci Kaczyńskich
Jarosław Kaczyński od kilkudziesięciu lat uznawany jest za jednego z najważniejszych polskich polityków. W czasach rządu PiS nazywany był nawet "naczelnikiem", co miało podkreślić, że ma większą władzę nieformalną niż prezydent Andrzej Duda czy premier Mateusz Morawiecki. Z kolei Lech Kaczyński oficjalnie był głową państwa w latach 2005-2010. Nie zdążył jednak zakończyć nawet jednej kadencji, bo 10 kwietnia 2010 roku zginął w katastrofie smoleńskiej. 18 czerwca to w rodzinie Kaczyńskich data szczególna. Tego dnia bowiem, w roku 1949, na świat przyszli Leszek i Jarek, czyli późniejszy prezydent i premier Polski. O politycznych aspektach życia napisano już opasłe tomy, a kolejne na pewno jeszcze powstaną, mniej natomiast wiadomo o sportowych zainteresowaniach braci Kaczyńskich. Okazuje się, że obaj bardzo interesowali się różnymi dyscyplinami sportu. Wiadomo, że Jarosław Kaczyński świetnie zna się np. na boksie, nie jest za to fanem MMA. Z racji pełnionych funkcji, zarówno Lech Kaczyński, jak i jego brat, przez lata siłą rzeczy jakoś łączyli się ze sportem i sportowcami.
Marcin Najman grzmi po skandalu w Berlinie! Uderza w Bąkiewicza i jego ekipę. „Gamonie!”
Galeria: Lech Kaczyński i Jarosław Kaczyński na sportowych zdjęciach
Lech Kaczyński, "Roker Perejro" i "Artur Borubar"
W naszym opasłym archiwum znaleźliśmy sportowe zdjęcia braci Kaczyńskich. Wyraźnie widać, że wśród sportowców obaj czuli się jak ryba w wodzie. Szczególnie dużo fotografii tego typu ma Lech Kaczyński. Na starych zdjęciach widzimy go w towarzystwie wielkich postaci polskiego sportu. Dostrzec można takie sławy jak: Adam Małysz, Justyna Kowalczyk czy... Roger Guerreiro, któremu zmarły w katastrofie smoleńskiej prezydent przyznał polskie obywatelstwo przed Euro 2008. To właśnie podczas tego turnieju odbył się pamiętny wywiad z Lechem Kaczyńskim, w którym prezydent wyróżnił właśnie pochodzącego z Brazylii pomocnika, a także bramkarza Artura Boruca. Do dziś nie jest jasne, jak faktycznie nazwał ich Kaczyński. Powszechnie uważa się, że prezydent powiedział "Roker Perejro" i "Artur Borubar", ale trudno to rozstrzygnąć nawet po obejrzeniu wideo.