Janusz Korwin-Mikke nazwał prezydenta... Karolem Najmanem!
Nie da się nie zauważyć, że świat freak-fightów, który najmocniej w swoich początkach związany był z celebrytami, influenserami i twórcami internetowymi, zaczął coraz bardziej mieszać się z innymi środowiskami. Co w zasadzie oczywiste, przenika się on coraz bardziej ze sportem – co raz więcej profesjonalnych sportowców próbuje swoich sił w klatce i to nie tylko mających doświadczenie w boksie czy MMA, ale też piłkarze, siatkarze czy lekkoatleci. Okazuje się jednak, że coraz mocniej freak-fight wchodzi w świat polityki, czy jak kto woli, zaprasza politykę do siebie. Kolejny krok w tym kierunku zrobiła federacja Prime Show MMA.
Rywalki stanęły do face-to-face. Nagle podniosła koszulkę! Wcześniej namiętnie się całowały
Organizacja, której włodarzem jest obecnie Arkadiusz Tańcula, postanowiła przed swoją galą Prime Show MMA 15 zaprosić na jeden z programów dwójkę polityków dobrze znanych wielu wyborcom – Joannę Senyszyn i Janusza Korwin-Mikkego. Dobór nie jest przypadkowy, bo trudno by było znaleźć wiele wspólnych poglądów wspomnianych, bardzo doświadczonych już, polityków.
W pewnym momencie dyskusja zeszła na temat Karola Nawrockiego oraz faktu, że za młodu brał on udział w kibolskich ustawkach, co sam potwierdził. Korwin-Mikke wyznał, że zagłosował właśnie na Nawrockiego, a jednym z powodów miało być wspomniane wcześniej branie udziału w kibicowskich bójkach. Przy okazji Korwin-Mikke zanotował jednak zabawną wpadkę, nazywając prezydenta... Karolem Najmanem. – Dwóch facetów są od tego żeby się bili i jednym z powodów dla których zagłosowałem na JE Karola Najmana było to, że brał udział w ustawkach – powiedział jeden ze współzałożycieli Konfederacji. Po chwili błąd został mu wytknięty, a zebrani w studiu skomentowali całą sytuację uśmiechem, w tym również sam autor wpadki.