- Marian Kasprzyk, legendarny polski bokser, zmarł 2 lutego, co wstrząsnęło środowiskiem sportowym.
- W ostatnich latach życia Kasprzykiem opiekowali się przyjaciele Bogdan Dubiel i Józef Sojka, którzy pomagali mu w codziennych sprawach i towarzyszyli w wizytach lekarskich oraz kościele.
- Kasprzyk, który w latach 90. chorował na nowotwór, w ostatnich dekadach życia był głęboko wierzący, co potwierdzają zdjęcia z różańcem i pod krzyżem oraz wspomnienia znajomych.
Marian Kasprzyk nie żyje. W ostatnich latach pomagali mu dwaj przyjaciele
Śmierć legendarnego boksera wstrząsnęła całym sportowym środowiskiem w Polsce. O tym, że Marian Kasprzyk nie żyje, poinformowaliśmy we wtorkowy poranek (3 lutego). Gdy tylko wiadmość ta obiegła kraj, momentalnie posypały się wzruszające pożegnania mistrza. W rozmowie z "Super Expressem" Mariana Kasprzyka wspominał m.in. inny znakomity bokser Krzysztof Kosedowski. - Pogadał i z milionerem, i z biedakiem. Podał rękę każdemu. Mogę wystawić mu tylko złotą laurkę. Wiem, że wszyscy mówimy o zmarłych dobrze, ale to był k...a wyjątkowy człowiek - stwierdził wprost. Z kolei Zbigniew Raubo - także w rozmowie z nami - podkreślił, że zawsze zwracał się do niego z szacunkiem: "panie trenerze". W ostatnich latach życia Marian Kasprzyk mógł liczyć przede wszystkim na opiekę dwóch przyjaciół.
Byłem w stałym kontakcie z jego przyjacielem Bogdanem Dubielem, który razem z Józefem Sojką, przez lata opiekował się z nim. Można powiedzieć, że miał ogromne szczęście, bo nie miał dzieci, najbliższa rodzina była gdzieś daleko, a oni go praktycznie nie opuszczali. Jeździli z nim do lekarza, chodzili do kościoła, pomagali w codziennych sprawach
- wspominał w rozmowie z portalem Fakt.pl Leszek Błażyński, autor książki o Marianie Kasprzyku "Spowiedź mistrza".
Marian Kasprzyk zbliżył się do Boga. "Ostatnie może 30 lat to jego głęboka wiara"
Mało kto wiedział, że słynny pięściarz w latach 90. zachorował na nowotwór. - Miał wycięty żołądek, ale walczył o swoje zdrowie jak lew. Mimo choroby długo był w świetnej formie. Widzieliśmy się regularnie np. na Forum Boksu w Kielcach. Trzy lata temu jeszcze przyjechał i wszyscy byli w szoku, jak świetnie się trzyma, a miał już przecież 83 lata! - mówił Błażyński. W 2019 roku dziennikarze "SE" odwiedzili Mariana Kasprzyka. Mimo że wówczas dobiegał osiemdziesiątki, biła od niego energia, którą pewnie czerpał z głębokiej wiary. Na ostatnich naszych zdęciach widzimy pięściarza pod krzyżem i z różańcem w ręku. Nie był to przypadek.
Tak Marian Kasprzyk mówił o samotności. To dawało mu siły! "Nie ma dnia, żebym się nie pomodlił"
Ostatnie może 30 lat to jego głęboka wiara. To nie było tak, że umierał i poszedł do kościoła. To nie było na chwilę, że jak trwoga, to do Boga. On od lat był człowiekiem głęboko wierzącym
- wspomniał Zbigniew Raubo. W galerii pokazujemy zdjęcia z ostatniej wizyty u Mariana Kasprzyka, a także z wcześniejszych spotkań z wielkim mistrzem.
Galeria: Marian Kasprzyk na ostatnich zdjęciach "SE"