Po dosyć dotkliwej porażce z Dianą Sznajder w 1. rundzie 5:7, 1:6 – wciąż dotarcie do 4. rundy zeszłorocznego Australian Open jest jej największym sukcesem. Wyczynu osiągniętego na kortach Melbourne na razie nie udało się powtórzyć na innych wielkoszlemowych arenach. Przegrana ze Sznajder oznacza też, że osiągnięta rok temu 2. runda Wimbledonu pozostaje jej najlepszym wynikiem na kortach trawiastych All England Clubu.
ZOBACZ TEŻ: Iga Świątek trenowała z Agnieszką Radwańską na Wimbledonie! "Grałam na bezdechu!"
Eva Lys daje jednak o sobie znać coraz szerszemu gronu. Wielu kibiców tenisa na pewno już o niej słyszało (niedawno mierzyła się nawet z reprezentantką Polski Magdaleną Frech, podczas Berlin Open wygrała z Polką 7-6, 6-3). Potrafiła napsuć krwi wielu znanym tenisistkom, pokonała w tym roku Paulę Badosę, czy Susan Lamens, urwała seta Idze Świątek.
Reprezentuje Niemcy, ale na świat w Kijowie. Jej ojciec, były reprezentant Ukrainy w rozgrywkach Pucharu Davisa (za Wikipedią), po zakończeniu kariery zawodniczej rozpoczął pracę jako trener w Hamburgu. W tenis poszła także jej starsza siostra, Lisa Matviyenko, która również występowała na zawodowych kortach. Lys kształciła się w sportowej szkole Sportgymnasium Alter Teichweg w Hamburgu. Na co dzień podkreśla, że życie na tourze nie jest tylko blaskiem i wydarzeniami w wielkich miastach, lecz też dalekimi, mniej komfortowymi przystankami. Mówi otwarcie o swoich zasadach w mediach społecznościowych, blokowaniu hejtu i ostrożnym podejściu do życia prywatnego; jak stwierdziła: „Blokuję. Bez wyjątku.” A adoratorów, również tych online z pewnością ma wielu...