- Po mistrzostwie, Jan Bednarek i rodzina przeżyli dramat: włamanie do willi w Porto.
- Napastnik groził piłkarzowi nożem, kradnąc fortunę.
- Co skradziono i jak na to zareagował Bednarek?
Od mistrzostwa do koszmaru w tydzień
Zaledwie tydzień temu Jan Bednarek świętował zdobycie mistrzostwa Portugalii z FC Porto, a jego zwycięska bramka przypieczętowała sukces drużyny. Niestety, radość szybko zamieniła się w strach. W piątkowy wieczór, po powrocie z rodziną z restauracji do domu, piłkarz przeżył prawdziwy koszmar. W środku zastał trzech włamywaczy.
Zobacz też: 70 milionów euro za polskiego piłkarza?! To się naprawdę stało. FC Porto ogłasza
Choć według relacji mediów nie doszło do fizycznej konfrontacji, sytuacja była niezwykle napięta. Jeden z przestępców, złapany na gorącym uczynku, stał się agresywny.
- Jeden z napastników groził piłkarzowi FC Porto nożem - przekazało źródło w portugalskiej policji, cytowane przez media. Na szczęście ani piłkarzowi, ani jego żonie i córce nic się nie stało. Cała rodzina jest cała, choć bez wątpienia wstrząśnięta całym zdarzeniem.
Fortuna w rękach złodziei. Piłkarz jest w szoku
Przestępcy uciekli, zanim na miejscu pojawiły się służby. Ich łupem padły niezwykle cenne przedmioty. Jak informuje stacja CMTV, z domu Bednarka zniknęły dwa zegarki marki Rolex, szacowane łącznie na 150 tys. euro, co w przeliczeniu daje blisko 700 tysięcy złotych. Portugalska policja natychmiast rozpoczęła śledztwo, zabezpieczając monitoring i zbierając dowody, które mają pomóc w ujęciu sprawców.
Zobacz też: Jose Mourinho chce swojego "Lewandowskiego"! Benfica poluje na rewelacyjnego 19-latka z Polski
Mimo traumatycznych przeżyć, następnego dnia Jan Bednarek stawił się na porannym treningu FC Porto. Jak relacjonują portugalscy dziennikarze, reprezentant Polski "wydawał się wstrząśnięty i poruszony całą sytuacją", ale odmówił komentarza w tej sprawie. Bednarek jest kluczowym obrońcą "Smoków" od czasu swojego transferu z Southampton. W drużynie z Porto występuje jeszcze dwóch Polaków – Jakub Kiwior oraz Oskar Pietuszewski.
