Niezwykła historia Leo Beenhakkera. Od króla Madrytu po dramatyczną walkę z chorobą

Leo Beenhakker, legendarny trener, który jako pierwszy w historii wprowadził reprezentację Polski na mistrzostwa Europy, 2 sierpnia obchodziłby 84. urodziny. Charyzmatyczny Holender, nazywany "Don Leo", zmarł 10 kwietnia 2025 roku, pozostawiając po sobie nie tylko sportowe sukcesy, ale i masę wspomnień. Jego kariera to opowieść o wielkich triumfach z Realem Madryt, historycznym awansie z Polską i dramatycznej walce z chorobą, która naznaczyła jego ostatnie lata.

  • Świat piłki nożnej żegna Leo Beenhakkera, legendarnego trenera, który wprowadził Polskę na Euro i zdobywał tytuły z Realem Madryt.
  • Charyzmatyczny "Don Leo" zmienił oblicze polskiej kadry, prowadząc ją do historycznego awansu i budząc wiarę w niemożliwe.
  • Poznaj całą historię tego niezwykłego człowieka, jego walkę z chorobą i wzruszające pożegnanie przez kibiców.

"Don Leo" – trener, który odmienił oblicze polskiej piłki

Gdy 11 lipca 2006 roku Leo Beenhakker obejmował stery reprezentacji Polski, niewielu wierzyło, że zagraniczny szkoleniowiec odniesie sukces. On jednak dokonał niemożliwego. Z kadrą, która przez lata zawodziła, wywalczył historyczny awans na Euro 2008. To za jego kadencji Polacy pokonali w legendarnym meczu Portugalię, a cały kraj uwierzył, że niemożliwe nie istnieje. Jego zasługi docenił nawet prezydent Lech Kaczyński, odznaczając go w 2008 roku Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Przeczytaj także: Bolesna klęska polskiej mistrzyni, a potem takie słowa! "Muszę ochłonąć"

Niestety, polska przygoda Holendra zakończyła się w atmosferze skandalu. Po przegranym meczu ze Słowenią we wrześniu 2009 roku, ówczesny prezes PZPN Grzegorz Lato ogłosił jego zwolnienie na żywo w telewizji, nie informując o tym wcześniej samego trenera. Decyzję o zdymisjonowaniu selekcjonera prezes PZPN ogłosił publicznie zaraz po przegranym meczu w telewizyjnym wywiadzie. Co tylko rozwścieczyło Beenhakkera, który nie dowiedział się o dymisji bezpośrednio, a z telewizji.

Król Madrytu i budowniczy potęg

Zanim Beenhakker trafił do Polski, jego nazwisko budziło respekt w całej Europie. To on stał za potęgą Realu Madryt w latach 80., zdobywając z "Królewskimi" trzy mistrzostwa Hiszpanii z rzędu, Puchar Króla i dwa Superpuchary. Prowadził także Ajax Amsterdam i Feyenoord Rotterdam, z którymi również sięgał po mistrzostwo Holandii. W jego drużynach grali tacy zawodnicy jak Jerzy Dudek i Tomasz Rząsa.

Zobacz także: To on zastąpi zmarłego Jacka Magierę jako asystent Jana Urbana! Zaskakujący wybór

Jego charyzma i cięty język przeszły do legendy. Na pytanie, czy brak kariery piłkarskiej na topowym poziomie mu nie przeszkadza, odpowiadał z typową dla siebie butą:

- Można być dobrym mleczarzem, nie będąc nigdy krową - mawiał Beenhakker.

Ostatnie lata naznaczone chorobą

Po zakończeniu kariery trenerskiej "Don Leo" usunął się w cień. Niestety, jego ostatnie lata toczyły się pod znakiem walki z poważną chorobą. Cierpiał na raka skóry, przez co przeszedł szereg operacji, podczas których usunięto mu zmiany nowotworowe z nóg, ramion, klatki piersiowej, a nawet części wargi.

Zmarł w swoim rodzinnym Rotterdamie w wieku 82 lat. Zgodnie z jego wolą, ciało zostało skremowane, a prochy przekazano rodzinie. W drodze na uroczystość pogrzebową karawan przejechał obok stadionu De Kuip, gdzie tysiące kibiców Feyenoordu oddało mu ostatni, wzruszający hołd.

Znasz tych sportowców, którzy poszli w politykę? Sprawdź swoją pamięć w QUIZIE! Od 7 pytania zaczynają się schody
Pytanie 1 z 10
Były piłkarz reprezentacji Grzegorz Lato w latach 2001-2007 zasiadał w Senacie. Z ramienia której partii?
Andrzej Kostyra wspomina ostatnie 30 lat w sporcie: Małysz chował się do szafy, a Beenhakkera wybrał Super Express

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki