Thomas Morgenstern okradziony. Złodzieje po prostu odlecieli śmigłowcem
Do kradzieży niczym z hollywoodzkiego filmu akcji doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (27/28 września). Na lotnisku w Mauterndorf nieznani sprawcy dostali się do hangaru tylnym wejściem, a następnie wyprowadzili helikopter Robinson R44 wykorzystywany przez firmę Thomasa Morgensterna. Działali przy tym według misternego planu.
Wielka rewolucja w skokach narciarskich! Koniec Pucharu Świata jaki znamy
Najpierw złodzieje zatankowali pojazd, przy okazji wyłączając urządzenia umożliwiające jego namierzenie oraz transponder. Wykorzystali też odpowiednio jasną noc księżycową, ponieważ ten helikopter nie jest przystosowany do lotów po zmroku. Wykazali się ogromną znajomością lotniska, jak i samego sprzętu.
Finał akcji nastąpił ok. 2 w nocy, gdy Robinson R44 wzbił się w powietrze. Członek miejscowego aeroklubu usłyszał hałas i próbował skontaktować się z pilotem, który zwykle korzystał z tego śmigłowca. Bezskutecznie, po czym zauważył uszkodzenia hangaru i zawiadomił policję.
Tak wygląda dziś Thomas Morgenstern [Zdjęcia]
- Dla mnie niezrozumiałe jest to, że można w środku nocy ukraść śmigłowiec, a następnie przelecieć nim przez kilka granic i nigdzie nie zostać zauważonym - komentuje sprawę bezradny Thomas Morgenstern w rozmowie z O3.
Krótko po godzinie 2:00 maszyna opuściła austriacką przestrzeń powietrzną, a kilka godzin później miała zostać zlokalizowana w rejonie chorwackiej wyspy Pag. W tym momencie ślad zaginął, a do środy nie udało się ustalić żadnych nowych szczegółów.
Nowy Robinson R44 może być wart nawet 800 tysięcy euro. Ten skradziony nie należał bezpośrednio do Morgensterna - firma legendarnego skoczka korzystała z niego, organizując loty. Formalnie właścicielem jest przedsiębiorca z Wagrain. Policja, wojsko i służby kontroli ruchu lotniczego kontynuują akcję mającą na celu ustalić trasę lotu złodziei.
