- Linda Weiszewski na igrzyskach olimpijskich napisała historię!
- Polka została pierwszą bobsleistką w historii naszego kraju
- W trakcie igrzysk olimpijskich zdecydowała się także na dokonanie coming-outu
Polska olimpijka dokonała coming-outu
Linda Weiszewski właśnie zapisała się w historii polskich sportów zimowych. Jako pierwsza Polka wystartowała w rywalizacji bobsleistek na igrzyskach olimpijskich. W Cortinie d'Ampezzo mogła liczyć na wyjątkowe wsparcie – z trybun kibicowała jej partnerka, Isabelle McKellar. Sama zawodniczka bardzo stanowczo odniosła się do zamieszania wokół jej życia prywatnego.
Występ we Włoszech to dla polskiego bobsleja krok milowy. Weiszewski przetarła szlaki, rywalizując ze światową czołówką na niezwykle wymagającym olimpijskim torze. Jej zmagania na igrzyskach we Włoszech zakończyły się 17. miejsce w rywalizacji monobobów i 18. lokata w dwójkach, gdzie wystartowała wspólnie z Klaudią Adamek.
Topy i wtopy. Podsumowanie Igrzysk 2026. Polscy zwycięzcy i przegrani. Tomasiak, Maliszewska i inni
Sportowe emocje to jednak nie wszystko. W trakcie igrzysk w mediach społecznościowych pojawiło się wspólne zdjęcie Lindy i jej życiowej partnerki, Isabelle McKellar. Fotografia została opatrzona wymownym i pełnym dumy podpisem: "Twoja dziewczyna jest olimpijką i możesz oglądać, jak spełnia swoje marzenia".
Linda Weiszewski o krytyce: Ludzie piszą na mój temat pierdoły
Niestety, obok wielu słów wsparcia, w sieci pojawiły się również negatywne komentarze. Polska zawodniczka postanowiła nie unikać tematu i w rozmowie z portalem "Interia" odniosła się do nich w bezpośrednich słowach.
Weiszewski dała jasno do zrozumienia, że internetowy hejt nie robi na niej żadnego wrażenia, a jej relacja opiera się na prawdziwym uczuciu. – Żyjemy w takich czasach, w których takie związki powinny być czymś normalnym, a nie obrzucane - za przeproszeniem - g**nem. To nie działa na mnie, kiedy ludzie piszą na mój temat pierdoły – powiedziała wprost polska bobsleistka.
Zawodniczka podkreśliła również, jak wielką rolę w jej życiu – i tym samym w jej historycznym, sportowym sukcesie – odgrywa wsparcie ukochanej osoby. – Znamy się od prawie roku. Isabelle jest dla mnie dużym wsparciem. Jej obecność mnie uspokaja. Bardzo się cieszę, że mam taką osobę, która mnie wspiera w życiu, a ludzie niech sobie piszą, co chcą. Jestem człowiekiem, jak każdy inny, a połączyła nas miłość. Nie wiem, co powiedzieć – podsumowała Weiszewski.