Tomasz Fornal znalazł się w niebezpiecznej sytuacji. Wszystko wydarzyło się w lesie

Niewiele brakowało, a niewielki pożar lasu w Wielkopolsce mógł przerodzić się w poważną akcję gaśniczą. Kluczową rolę w szybkim opanowaniu sytuacji odegrały osoby, które jako pierwsze zauważyły ogień. Wśród nich znajdował się reprezentant Polski w siatkówce Tomasz Fornal.

Do zdarzenia doszło w niedzielne popołudnie na terenie leśnym pomiędzy Boguszynem, Kruczynem i Kruczynkiem. Około godziny 17 służby zostały powiadomione o płonącym poszyciu. Na miejsce jako pierwsze dotarły dwa zastępy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Boguszynie.

Strażacy od razu rozpoczęli działania z wykorzystaniem szybkiego natarcia, a po przyjeździe kolejnych jednostek dokładnie dogaszali pogorzelisko i przelewali teren. Ostatecznie z ogniem walczyło pięć zastępów straży pożarnej.

Jak podkreśla w rozmowie z tvn24.pl prezes OSP Boguszyn Miłosz Fiderek, czas reakcji miał ogromne znaczenie. Wysokie temperatury, susza i bardzo duże zagrożenie pożarowe sprawiają, że nawet niewielkie źródło ognia może błyskawicznie wymknąć się spod kontroli. Jego zdaniem kilkunastominutowe opóźnienie mogłoby doprowadzić do znacznie większego pożaru, wymagającego zaangażowania zdecydowanie większych sił.

ZOBACZ TEŻ: Polała się krew na mundialu! Mocne obrazki podczas meczu Holandii z Marokiem

Okazało się, że alarm podniosła grupa osób poruszających się po lesie pojazdem typu side-by-side. Wśród nich był Tomasz Fornal. Gdy zauważyli tlące się ściółkę oraz znajdującego się w pobliżu mężczyznę, natychmiast zawiadomili numer alarmowy 112. Nie poprzestali jednak na zgłoszeniu – wyjechali na pobliską drogę, aby wskazać strażakom najkrótszą drogę do miejsca pożaru.

Zdaniem strażaków taka postawa znacząco ułatwiła akcję i pozwoliła szybko zlokalizować źródło ognia, zanim płomienie zdążyły się rozprzestrzenić.

ZOBACZ TEŻ: Tak Chicago Fire przedstawiło Lewandowskiego. Nagle odezwał się Bayern Monachium

Dopiero po zakończeniu najważniejszych działań ratownicy zorientowali się, że jednym z uczestników zgłoszenia był znany siatkarz. Chwilę porozmawiali z reprezentantem Polski i zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie, które – jak przyznają – było miłym akcentem po wymagającej interwencji.

Okoliczności pojawienia się ognia wyjaśniają obecnie policjanci ze Środy Wielkopolskiej.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki