- Justyna Kowalczyk przeżyła śmierć męża w maju 2023 roku.
- W programie "Oko w oko" TVP Sport przyznała, że do tej pory otrzymuje wsparcie od wielu osób.
- Wspierają ją m.in. kobiety, które zmagały się ze skutkami katastrofy smoleńskiej.
Justyna Kowalczyk o śmierci męża. "Do tej pory wciąż do mnie piszą"
W maju 2023 roku świat polskiego sportu obiegła tragiczna wiadomość o śmierci Kacpra Tekielego. Podczas wspinaczki w szwajcarskich Alpach, w trakcie rodzinnej wyprawy z Justyną Kowalczyk-Tekieli i ich synem Hugo. Doświadczony alpinista realizował plan zdobycia wszystkich alpejskich czterotysięczników. Niestety, schodząc z Jungfrau, został porwany przez lawinę. Trzy lata później jego żona wróciła do tych chwil w programie "Oko w oko" Jacka Kurowskiego.
Galeria: Justyna Kowalczyk z synem i inne zdjęcia
Dziennikarz TVP Sport zapytał ją wprost, czy ma pretensje do losu, który jej nie oszczędzał.
- Nie. Mam w sobie bardzo dużo pokory, wybudowanej przez całe życie. Po wypadku do tej pory wciąż wiele osób do mnie pisze, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Którzy w różnych okolicznościach stanęli przed podobnym wyzwaniem - przyznała legendarna narciarka.
Mowa m.in. o kobietach, które cierpiały po katastrofie smoleńskiej.
Nie żyje 15-letnia Lena Wojtaszek. Ojciec wojowniczki zabrał głos. "Walczyliśmy"
- Dostałam ogromne wsparcie od kobiet, które wcześniej przeżyły takie tragedie, na przykład po katastrofie smoleńskiej. One również musiały się z tym zmierzyć. I wiem, że jeśli nie myślisz o tym w taki sposób, że to tylko ja i nikt więcej na całym świecie, to jest łatwiej. Choć i tak zawsze jest trudno - podkreśliła Kowalczyk.
Dwukrotna mistrzyni olimpijska w biegach narciarskich z dużą pokorą przyjęła tragedię na Jungfrau.
- Bardzo niepokornym byłoby sobie myśleć, że mnie to musi ominąć, zwłaszcza w profesji, którą uprawiał mój mąż. Ryzyko w tej profesji jest duże. I trafiło na niego, co jest ogromną tragedią, jednak się wydarzyło - skwitowała.
