15-latek zapił się na śmierć

2010-01-05 15:15

Dramatyczny koniec zabawy sylwestrowej ! We wsi Węglowice (woj. śląskie) uczniowie jednego z gimnazjów wynajęli salę gdzie hucznie świętowali Nowy Rok. Alkohol lał się strumieniami. Tuż po północy jeden z 15-latków źle się poczuł. Chłopak stracił przytomność, ale koledzy wezwali pomoc dopiero nad ranem. Na ratunek było już jednak za późno.

Tak się kończą imprezy bez nadzoru dorosłych. Młodzież bawiła się w najlepsze, bo ostatnia, krótka kontrola rodziców zakończyła się tuż po rozpoczęciu świętowania Sylwestra. Szaleństwo na parkiecie oczywiście nie mogłoby się odbyć bez wznoszenia toastów napojami wyskokowymi. Z takiego założenia wyszli młodzi biesiadnicy.

Patrz też: Pijany nastolatek mógł zabić kolegów

Bez trudu namówili więc pełnoletniego znajomego, by zaopatrzył ich w alkohol. Na stolach królowała wódka, ale nie zabrakło też butelek z piwem i szampana. Imprezowicze nie mieli żadnych hamulców. Narzucili tak szybko tempo spożywania drinków, że dla jednego z 15-latków skończyło się to tragicznie.

Umarł na oczach kolegów

Chłopak słaniał się na nogach, po czym zasłabł i już nie otworzył oczu. Nikt jednak nie zwrócił najmniejszej uwagi na jego stan zdrowia. Nastolatki zadzwonili po pogotowie ratunkowe dopiero gdy skończyli zabawę. Niestety reanimacja nie pomogła, serce kompletnie pijanego gimnazjalisty przestało bić.

Prokuratura w Częstochowie postawiła zarzuty mężczyźnie, który kupił dzieciom alkohol. Śledczy ustalają dlaczego grupa uczniów była tak długo bez opieki dorosłych. Dociekają też czemu pomoc dla 15-latka została wezwana tak późno.

Dlaczego rodzice nie przejęli się losem własnych dzieci?

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki