Dr Grzegorz Religa, syn Zbigniewa Religi: Brakuje mi rad taty

2010-03-17 1:45 Andrzej Antosik

Kontynuuje dzieło sławnego ojca, choć żałuje, że tak krótko mogli razem pracować... Właśnie mija pierwsza rocznica śmierci profesora Zbigniewa Religi (†71 l.). Jego syn, dr Grzegorz Religa (43 l.), spędził ten dzień z ciężko chorymi pacjentami w warszawskim Instytucie Kardiologii w Aninie.

- Ojciec uczył mnie, że jeśli istnieje choć niewielka szansa na ratowanie ludzkiego życia, trzeba podjąć takie wyzwania. I je podejmuję - deklaruje Religa junior. Ojcu zawdzięcza nie tylko nazwisko, ale także niemały bagaż zawodowych doświadczeń.

Patrz też: Żona Zbigniewa Religi, Anna Religa: Chciałabym być ze Zbyszkiem nad Bugiem

- Mój tata doszedł tak daleko, był tak doskonałym lekarzem i wspaniałym człowiekiem, bo cechowały go nieprawdopodobna wręcz pracowitość, tolerancja i szacunek dla ludzi - opowiada "Super Expressowi". - Dla mojego taty nigdy nie miało znaczenia to, czy rozmawia z profesorem, z salową czy prostym pacjentem. Szanował ludzi, a nie ich tytuły czy stanowiska - podkreśla.

Doktor Grzegorz Religa podąża zawodową drogą ojca. - Pisali i mówili o mnie "młody Religa" i będą to robić. Pozostanie już tak chyba na długo. Brakuje mi rad ojca. Choć z drugiej strony poznałem go na tyle, że wiem, co by mi doradził - tłumaczy kardiolog. Ten sam uśmiech, spojrzenie, charakterystyczna chrypka, zgarbiona sylwetka, nawet papierosowy nałóg...

Czytaj dalej >>>


Pacjenci szpitala w Aninie z daleka rozpoznają w tej postaci kogoś znajomego. No i przede wszystkim nazwisko kojarzy się wszystkim ze słynnym lekarzem, który ćwierć wieku temu jako pierwszy w Polsce dokonał udanego przeszczepu serca. Nie sposób uniknąć porównań. Grzegorz Religa zdaje sobie sprawę, że pacjenci patrzą na niego często przez pryzmat profesora.

- Czasami oczekują ode mnie cudów, bo nazywam się Religa - przyznaje. - Ale coraz częściej pojawiają się już tacy, którzy się uśmiechną, bo słyszeli o mnie, o moich operacjach - dodaje. - Taki wybrałem zawód. Zawsze chciałem to robić, bo polityka mnie nie pociąga - podkreśla. Zamiast o swoich sukcesach woli opowiadać o pacjentach i co jako lekarz chciałby dla nich zrobić.

Marzy o wszczepieniu sztucznego serca, nad którym trwają prace w Zabrzu. Zapoczątkował je prof. Zbigniew Religa. Znowu więc mają coś wspólnego: syn kontynuuje dzieło ojca. - Ojciec przeszczepił ludzkie serce. Dał temu początek. Dziś są już inne czasy, inna technologia. Medycyna musi szukać innych rozwiązań - tłumaczy Grzegorz Religa.

Najnowsze