Duchowny mówi bez ogródek: Przerobili prawdziwego św. Mikołaja na krasnoluda

2019-12-06 4:48 VNG, PMar
KS. PROF. JÓZEF NAUMOWICZ
Autor: ANDRZEJ LANGE / SE

- Specjaliści od reklamy odarli go z ornatu, z głowy zdjęli mitrę i zabrali pastorał. Dziś to taki święty po obróbce w McDonald’s- mówi ks. profesor Józef Naumowicz, historyk, który zachęca do poznania historii prawdziwego św. biskupa Mikołaja z Myry.

Jak wyjaśnia duchowny, w czerwony płaszcz i czapkę oraz zaprzęg z reniferami w 1930 r. ubrał go amerykański artysta Fred Mitzen, na zlecenie koncernu Coca-Cola. - Św. Mikołaj skutki tej propagandy reklamowej odczuwa do dziś - mówi ks. profesor.

Prawdziwy Mikołaj urodził się prawdopodobnie ok. 270 r., jako jedyne dziecko zamożnego małżeństwa chrześcijańskiego. Od młodości był bardzo wrażliwy na ludzkie krzywdy. Po śmierci rodziców dzielił się chętnie swoim majątkiem z biednymi, choć czynił to dyskretnie. - Stąd św. Mikołaj jawi się jako przykład chrześcijańskiej dobroci. Pozostała po nim pamięć, że czynił dobro bez rozgłosu, dyskretnie, bez afiszowania się i szukania własnej chwały - mówi ks. Naumowicz.

Choć o Mikołaju świadectwa są skąpe, nie ulega wątpliwości, że jest to postać historyczna. - Bezinteresowna miłość tego świętego pozostaje ponadczasowym i powszechnym symbolem chrześcijańskiej kultury. Warto o tym pamiętać, by go nie skomercjalizować i nie zatrzymać się tylko na tym, co zewnętrzne, a co ma niewiele wspólnego z wielowiekową tradycją tego święta - uważa ks. prof. Naumowicz.

Św. Mikołaj jest patronem: dziewcząt pragnących wyjść za mąż, kobiet chcących urodzić dziecko, noworodków, ludzi morza, flisaków, dokerów, kupców, młynarzy, piekarzy, rzeźników, krawców, tkaczy, podróżnych i pielgrzymów, więźniów, adwokatów, notariuszy, handlarzy winem i zbożem, właścicieli i żebraków.