Masakra w Ciecierzynie. Partner dzieciobójczyni ujęty [NOWE SZOKUJĄCE FAKTY]

2018-12-17 9:39 PMar, Marcin Torz

W miejscowości Ciecierzyn-Piekło na jednej z posesji odkryto w ubiegłym tygodniu zwłoki noworodków (szczątki jednego odnaleziono w piecu, pozostałe trzy ciała dzieci zakopane miały być ogródku). Do morderstw w piątkowe popołudnie przyznała się ich matka. Jak się okazuje, zamieszany w zbrodnię może być również partner kobiety, który został już zatrzymany. Postawiono mu zarzut "pomocnictwa" w tych potwornych zbrodniach.

Początkowo zatrzymana przez funkcjonariuszy kobieta nie przyznawała się do winy. Dopiero w piątkowe popołudnie zdecydowała się ona wyznać potworną prawdę. Jak poinformowała prokurator Anita Dąbrowa-Derda z Prokuratury Rejonowej w Kluczborku w rozmowie z PAP: - Podejrzana przyznała się do zarzucanego jej czynu, jednak odmówiła składania jakichkolwiek wyjaśnień. Tłumaczyła wówczas, że według dotychczasowych ustaleń prokuratury kobieta urodziła dziecko 30 listopada tego roku. Bezpośrednio po porodzie, żywą jeszcze córkę, umieściła w foliowej reklamówce, którą zawiązała. Dziecko zmarło wskutek uduszenia. Jednocześnie Prokuratura odmawiała w piątek wypowiedzi na temat  znalezionych na terenie posesji szczątkach innych dzieci. Jak dodano, wobec zatrzymanej zadecydowano o zastosowaniu aresztu tymczasowego na okres 3 miesięcy. Grozi jej kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Prokurator w piątek informowała również, że nie udało się jeszcze przesłuchać mieszkającego z podejrzaną konkubenta, który miał przebywać obecnie za granicami Polski. Jak się okazuje, w weekend udało się go jednak zatrzymać i doprowadzić do prokuratury. Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu przyznał w rozmowie z SE, że zatrzymany mężczyzna otrzymał zarzut pomocnictwa w zbrodni. Dawid W. miał podżegać swoją partnerkę do morderstw swoich dzieci.

Wobec oskarżonego zadecydowano, podobnie jak w przypadku jego partnerki, o zatrzymaniu go co najmniej na najbliższe 3 miesiące w areszcie tymczasowym.

NOWE FAKTY

Według ustaleń dziennikarza SE kobieta w swoich zeznaniach przyznała się do wszystkich morderstw. Przyznała ona, że każde z dzieci urodziło się żywe (3 dziewczynki i 1 chłopczyk). Wszystkie rodziła w wannie, po czym dusiła w foliowej reklamówce. Kobieta twierdzi, że działała pod presją swojego partnera, który nie chciał mieć więcej dzieci (para ma 6-letniego syna). Trójkę dzieci po śmierci schowała w piecu, który traktowała jako swoistego rodzaju "skrytkę" a jedno zakopała pod drzewem (najstarszego chłopczyka).

Wiadomo również, że ciała dzieci były w takim stanie rozkładu, że nie ma pewności, czy sekcja zwłok dokładnie wyjaśni śmierć zamordowanych noworodków.

Najnowsze