Kiedyś widział świat jak każdy z nas, chodził do szkoły, jeździł na rowerze, biegał z kolegami po podwórku. Ale to skończyło się w 14. roku życia. - Wtedy dostałem wylewu i straciłem wzrok – mówi pan Dariusz. Dziś jest już pogodzony z tą ułomnością, ale wtedy życie straciło dla niego sens. Śmieje się, że przetrwał dzięki rodzinie, a potem „Super Expressowi”.
Przez lata naszą gazetę czytała mu mama. Teraz robi to samodzielnie, dzięki skanerowi, który zamienia tekst w głos lektora. Słucha „Super Expressu” od deski do deski, skanuje też książki historyczne, bo to jego druga pasja. - To urządzenie pozwala mi znów widzieć świat, którego jestem tak ciekawy – zapewnia.