Podkarpacie: Chory Kuba sześć godzin dusił się kawałkiem kotleta na SOR! Nikt mu nie pomógł

2018-07-30 23:10

Przez sześć godzin Jakub Szybiak (21l), cierpiący na nieuleczalny rdzeniowy zanik mięśni (SMA), przeżywał męczarnie w miejscu gdzie powinien natychmiast otrzymać pomoc! Podczas obiadu zakrztusił się kawałkiem kotleta. Trafił na SOR przemyskiego szpitala. Duszącemu się chłopakowi nikt nie pomógł przez sześć dłużących się godzin! Życie Jakuba uratowali dopiero lekarze z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie.

PRZEZ SZESC GODZIN DUSIL SIE KOTLETEM NA SOR

i

Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne Jakub Szybiak od urodzenia zmaga się ze straszną chorobą

Jakub to mieszkaniec podkarpackiego Ostrowa. Od urodzenia walczy się z ciężką chorobą, która paraliżuje jego życie. Codziennie zmaga się ze stale postępującym rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA) typu 1 (Werdniga-Hoffmanna). Choroba ta wywoływana jest przez niedobór białka SMN (białko życia neuronów ruchowych) w organizmie. Prowadzi to do obumierania komórek nerwowych w rdzeniu kręgowym, co w pierwszej kolejności skutkuje osłabieniem mięśni ruchowych, a następnie przełyku i mięśni oddechowych. To całkowicie wyklucza Jakuba z życia społecznego jakim cieszy się większość zdrowych osób.

PRZEZ SZESC GODZIN DUSIL SIE KOTLETEM NA SOR

i

Autor: Beata Olejarka

Chłopak nawet po łóżku nie porusza się samodzielnie, potrzebuje pomocy do każdej czynności, nawet przy oddychaniu pomaga mu respirator. Dwudziestojednolatek spożywa tylko zmielone produkty, bo nic w kawałku nie jest w stanie przełknąć. Podczas obiadu zadławił się kawałkiem kotleta, który był za duży

PRZEZ SZESC GODZIN DUSIL SIE KOTLETEM NA SOR

i

Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne

Po tym jak Kuba zadławił się kawałkiem mięsa domownicy wezwali pogotowie. Chłopak został przewieziony do przemyskiego szpitala. Tu zaczęła się jego gehenna trwająca sześć godzin!

- Leżałem tam na łóżku i lekarze nie potrafili mi pomóc.  Z godziny na godzinę sytuacja się pogarszała. Dusiłem się coraz bardziej. Nie mogłem skorzystać z respiratora, który pomaga mi oddychać. Rozpaczliwie łapałem każdy haust powietrza, a do mojego łóżka przychodziły kolejne osoby i powtarzały, że nie mogą nic zrobić!  Ciągle mi mówili, żebym wytrzymał jeszcze chwilę, bo nie ma żadnego lekarza, który jest mi w stanie pomóc. Co prawda szybko, za pomocą kamery włożonej do przełyku zdiagnozowali, gdzie jest kawałek mięsa, ale nikt nie umiał go wyciągnąć! Wtedy już zegnałem się z życiem. Naprawdę myślałem, że nie przeżyję! -mówił rozpaczliwie Jakub Szybiak

PRZEZ SZESC GODZIN DUSIL SIE KOTLETEM NA SOR

i

Autor: Beata Olejarka Wojewódzki Szpital im. św. Ojca Pio w Przemyślu

Z przemyskiego szpitala, do Rzeszowa przetransportowano duszącego się pacjenta dopiero po sześciu godzinach, kiedy stan Jakuba był już krytyczny.

- W Rzeszowie pomogli mi po paru minutach. Skoro to było takie proste to dlaczego tyle zwlekano z moim transportem. Skoro w Przemyślu wiedzieli, że nie mają lekarzy i że nikt nie umie mi pomóc, to dlaczego pozwolono mi dusić się aż sześć godzin!?  Przecież mogłem umrzeć wśród patrzących na mnie ludzi, którzy powinni nieść pomoc!

PRZEZ SZESC GODZIN DUSIL SIE KOTLETEM NA SOR

i

Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne

Dział Rozwoju, Promocji i Komunikacji Społecznej Wojewódzkiego Szpitala im. św. Ojca Pio w Przemyślu  nie ma sobie nic do zarzucenia! W odpowiedzi na pytanie o Jakuba Szybiaka usłyszeliśmy, że wszytko było  wykonane  z najwyższą starannością i w trosce o dobro pacjenta – W sprawie zdarzenia, które miało miejsce w  sobotę popołudniu informujemy, że nasi lekarze podjęli próbę pomocy pacjentowi, jednakże po konsultacji z drugim szpitalem  została podjęta decyzja  o przetransportowaniu pacjenta do innej placówki, gdzie udzielono mu pomocy. Jest to rutynowa procedura w trudniejszych przypadkach – szpitale powiatowe mają zabezpieczenie w takich placówkach jak w Przemyślu, placówki takie jak Przemyśl w szpitalach rzeszowskich- tłumaczył szpital.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki