Kaczyński pożegnał się z BOR-em

2009-04-02 9:00

Były premier, a obecnie prezes PiS Jarosław Kaczyński (60 l.) ostatniego dnia marca rozstał się na dobre z ochroną. Zamiast rządowej limuzyny z dwoma oficerami Biura Ochrony Rządu wozi go od wczoraj partyjne auto z kierowcą.

Szefowi PiS na pewno bardzo trudno będzie się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Funkcjonariusze BOR od kilku lat towarzyszyli mu bowiem na każdym kroku. Na ulicach, w Sejmie, podczas służbowych podróży. Z niektórymi oficerami zdążył się zapewne zaprzyjaźnić. Pożegnanie z BOR musiało być dla niego dużym przeżyciem, choć nie dał tego po sobie poznać. Prezes PiS po prostu uścisnął w podziękowaniu dłoń "Pako" (przezwisko jednego z funkcjonariuszy na zdjęciu).

We wtorek 31 marca ochrona jeszcze była. O godz. 10.30 pod dom prezesa PiS podjechało rządowe BMW z dwoma oficerami BOR w środku. Po 10 minutach z domu wyszedł prezes Kaczyński i zgodnie z codziennym obyczajem pojechał do siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Ale już wczoraj, 1 kwietnia, wszystko się zmieniło. Pod domem byłego premiera kilka minut po godz. 10 pojawił się saab należący do PiS. Już bez obstawy oficerów BOR, które musi teraz oszczędzać. W okresie od listopada 2007 r. (kiedy szef PiS przestał być premierem) do końca stycznia tego roku samochód BOR zużył 13 tys. litrów paliwa i przejechał 66 tys. km. Koszt zużytej benzyny to 52 tys. zł.

Decyzję o odebraniu Kaczyńskiemu ochrony podjął wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna (46 l.). Prezes PiS nie do końca pożegnał się jednak z BOR. Nadal chroniony będzie jego dom, w którym mieszka wraz z mamą Jadwigą Kaczyńską, 24 godziny na dobę, przez dwóch oficerów. W tym przypadku chodzi jednak nie o ochronę samego prezesa, ale obiektów należących do najbliższej rodziny prezydenta Lecha Kaczyńskiego (60 l.)

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki