- Problemy zaczęły się, gdy Weronika skończyła pół roku. Zamiast przybierać na sile – słabła w oczach - opowiada Beata Świder (42 l.).
Lekarze rozpoznali u jej córki rdzeniowy zanik mięśni. Półtora roku trzymali ją w szpitalu, ale terapia niewiele dała. Z każdym dniem Weronika traciła samodzielność, aż w końcu choroba całkowicie uzależniła ją od bliskich. Sama nic nie może zrobić, nie ma nawet siły, żeby uścisnąć komuś dłoń.
- Mimo to jest wyjątkowo pogodna. Zbiera porcelanowe lalki, kolekcjonuje pamiętniki, do których wpisują się wszyscy jej goście. Ale największą jej radością są kolorowe bransoletki, których ma mnóstwo. Każda coś oznacza. To takie pozytywne talizmany – mówi jej mama.
Ostatnio Weronika ma inny powód do radości. Oto każdego dnia listonosz przynosi jej piękne kartki z urodzinowymi życzeniami. Nadsyłają je internauci, odpowiadając na apel pani Beaty o wsparcie dla jej córki.
- Bo Weronika tylko w ten sposób może odbierać bodźce ze świata zewnętrznego. Bardzo cieszy się z tych pocztówek. To taka nasza chwila szczęścia, kiedy czytamy te piękne życzenia - dodaje mama.
Weronika potrzebuje też materialnego wsparcia. – Leki, pampersy rehabilitacja to blisko dwa tysiące miesięcznie. Ale nie poddajemy się. Chciałabym, żeby Weronika mogła przynajmniej sama usiąść i normalnie mówić - mówi Beata Świder.
Kartki należy wysłać na adres: Weronika Świder, 36-040 Boguchała, Lutoryż 200.
Pieniądze - na konto 69916300093001000917340001 z dopiskiem: Rehabilitacja Weroniki Świder.
Masz podobny temat?
Napisz do autora tekstu: