Uciekał przed policją z trzema nastolatkami. Huknął w rury ciepłownicze. 18-letni Antoni O. zszokował całą Częstochowę!

2026-01-02 15:50

Niezatrzymanie się do kontroli drogowej przez 18-letniego Antoniego O. doprowadziło do poważnego wypadku w Częstochowie, w którym ranny został zarówno on sam, jak i jego trzy pasażerki. W piątek, 2 stycznia, tamtejsza prokuratura przedstawiła mu zarzut spowodowania wypadku, ale chłopak nadal przebywa w szpitalu z pozostałymi poszkodowanymi. Towarzysząca mu 17-latka została ciężko ranna.

  • 18-letni Antoni O. usłyszał zarzuty po wypadku w Częstochowie, ale sąd nie zgodził się na areszt.
  • Prokuratura zarzuca mu naruszenie zasad ruchu drogowego i złożyła zażalenie na decyzję sądu.
  • Wypadek miał miejsce po tym, jak kierowca uciekał przed policją, a jego pasażerki, w tym jedna ciężko ranna, trafiły do szpitala.
  • Jakie nowe fakty ujawni śledztwo w sprawie przyczyn i okoliczności tego zdarzenia?

Częstochowa. 18-latek uderzył w rury ciepłownicze. Są zarzuty

18-letni Antoni O., domniemany sprawca wypadku na ul. Lourdyjskiej w Częstochowie, usłyszał zarzuty, ale sąd nie zgodził się na jego aresztowanie. Prokuratura zarzuca mu spowodowanie wypadku na skutek naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a z uwagi na obawę matactwa z jego strony i surową karę grożącą podejrzanemu złożyła również wniosek o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego zamknięcia w areszcie.

Sąd Rejonowy w Częstochowie nie uwzględnił wniosku i zastosował wobec Antoniego O. środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu opuszczenia kraju, poręczenia majątkowego w wysokości 20.000 zł i zakazu kontaktowania się ze świadkami. Prokurator ocenił postanowienie sądu jako niesłuszne i złoży na nie zażalenie do sądu odwoławczego - poinformował Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

18-latek i jego trzy pasażerki w wieku 15-17 lat trafili do szpitala z obrażeniami ciała, a stan jednej z nich jest określany jako ciężki (ma rany głowy i klatki piersiowej). W placówce medycznej pozostaje również kierujący volkswagenem passatem, który nie miał nawet prawa jazdy.

Do feralnego wypadku doszło we wtorek, 30 grudnia, w godzinach wieczornych. Antoni O. jechał ul. Warszawską, ale zjeżdżając z ronda, nie włączył kierunkowskazu, co zwróciło uwagę policyjnego patrolu, który nakazał mu zatrzymanie się. Antoni O. zlekceważył jednak sygnały mundurowych, wyłączył światła i pojechał w kierunku ulicy Lourdyjskiej. Następnie, prawdopodobnie nie dostosowując prędkości do warunków drogowych, zjechał z jezdni i uderzył w rury ciepłownicze. 

W trakcie dalszego śledztwa prokurator uzyska opinię biegłego ds. ruchu drogowego i wyniki badań toksykologicznych dotyczących zawartości środków narkotycznych w organizmie sprawcy - dodaje Ozimek.

Po wypadku zapalił papierosa narzucił Kaptur i sobie poszedł
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki