Radosław Sikorski udawał arystokratę

2010-03-12 3:50 an

Już wiemy, dlaczego Radosław Sikorski (47 l.) w czasie swoich studiów w Oksfordzie został członkiem niesławnego klubu Bulllingdon, do którego wstęp mieli tylko arystokraci i potomkowie sławnych brytyjskich rodzin.

Niezamożny student z komunistycznej Polski był brany za potomka samego generała Władysława Sikorskiego (62 l.), premiera rządu RP na uchodźstwie w czasie II wojny światowej. Sam Radek dyplomatycznie milczał na ten temat i nie wyprowadzał z błędu swoich angielskich kolegów. Emigrant polityczny, biedny student z Polski staje się nagle w Londynie członkiem elitarnego, a zarazem owianego złą sławą klubu.

Przeczytaj koniecznie: Radosław Sikorski w Oksfordzie: Tuzin facetów we frakach zniszczył moje meble (VIDEO!)

Jak to możliwe, że koledzy Sikorskiego z czasów studiów w Oksfordzie zapamiętali go jako arystokratę, jako jednego z nich, skoro utrzymywał się ze stypendium? - Nosił się jak arystokrata, wyglądał na arystokratę, mówił w taki sposób, miał takie maniery - opowiada "SE" James Delingpole, kolega Sikorskiego z Oksfordu. Wszyscy znajomi obecnego szefa MSZ ze studiów sądzili, że mają do czynienia, jeśli nie z arystokratą, to z potomkiem generała Władysława Sikorskiego, który w niewyjaśnionych okolicznościach zginął w katastrofie lotniczej nad Gibraltarem.

>>> Zobacz pierwszą część filmu (w całości w języku angielskim)

>>> Zobacz drugą część filmu (w całości w języku angielskim)

>>> Zobacz trzecią część filmu (w całości w języku angielskim)

Przyszły minister nie wyprowadzał ich z błędu. Mimo że teraz mieszka w okazałym dworku w Chobielinie, z arystokracją i tytułami szlacheckimi nie ma nic wspólnego. Wychował się na 64 metrach w bloku w Bydgoszczy na osiedlu Leśnym budowanym za czasów Gomułki. Jego rodzice, Jan i Teresa z domu Paszkiewicz, pracowali na urzędniczych posadach. Byli projektantami w biurze projektowym w Bydgoszczy. Działali w Solidarności. Dziś oboje są już emerytami i mieszkają w dworku w Chobielinie.

Patrz też: Sikorski wsypał kolegów! Przerwał zmowę milczenia o pijackich burdach w Oksfordzie

To oni zresztą w 1988 r. kupili tę posiadłość. XIX-wieczny neoklasycystyczny dworek kosztował ich 1200 dolarów. Dworek był wówczas zrujnowany. Dziś lśni i jest wart grube miliony zł. Pasuje do wizerunku dżentelmena Sikorskiego.