Był za tym, żeby rzeczy były oryginalne, mocne w swoim wyrazie, ale taki też był w życiu. Był bardzo wyrazisty i ostry. To, co pisał, przekładało się na jego życie prywatne. Ponieważ spędziliśmy na planie "Idola" i poza nim bardzo wiele czasu, to poznałem go też z drugiej strony jako człowieka niesamowicie wrażliwego, łagodnego, takiego dobrego chłopaka. Dlatego wspominając te wszystkie dni, miesiące i lata, rzeczywiście odczuwam rodzaj niesamowitej straty. Po programie spotykaliśmy się w czwórkę w gronie jurorskim, a ostatnio spotkaliśmy się we dwóch. On cały czas był pełen życia i woli zrobienia czegoś. Nie wspominał nic na temat swojej choroby.
Zobacz: Nie żyje Robert Leszczyński. Przyczyną śmierci była...