Ten potwór umiejętnie omamił nastolatkę, skoro mu zaufała i po dyskotece pozwoliła odprowadzić się do domu. Z zimną krwią wprowadził swój morderczy plan w życie.
Zmaltretowana i zbezczeszczona Maja leżała koło garaży, w centrum Wrocławia. Znalazła ją kobieta, która wyszła z psem na spacer. Niestety, nastolatka już nie żyła. Potwór w ludzkiej skórze, który się nad nią pastwił, nie dał tej pięknej dziewczynie żadnych szans!
By pojmać to bezwzględne bydlę, policjanci powołali specgrupę. - Wytypowaliśmy 500 podejrzanych. Po kilku dniach trafiliśmy na trop Wiesława M. (27 l.). - mówi Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.
Zboczony morderca myślał, że sprawiedliwość go nie dosięgnie. Po zgwałceniu i uduszeniu Mai wyjechał do Opola, gdzie mieszka jego znajoma. Policjanci zatrzymali go w jej domu.
Wiesław M. to bezdomny ćpun utrzymujący się z kradzieży. Choć ma dopiero 27 lat, już 7 lat przesiedział w więzieniach. Maja K., dziewczyna, przed którą było całe życie, miała potwornego pecha, że natknęła się na tego zdegenerowanego, wypranego z ludzkich uczuć typa.
- Przyznał się do gwałtu i mordu, ale nie potrafił wyjaśnić, dlaczego to zrobił - mówi Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
"Dusiłem ją! To pamiętam i nic więcej" - mówił śledczym ten ohydny zwyrodnialec. Jakby tego było mało, miał też czelność prosić prokuratora o łagodną karę.
Dla niego potworna zbrodnia, której dokonał, to nic takiego, aby za nią karać dożywotnim więzieniem. Obrzydliwiec obłudnie się kajał, mówiąc, że żałuje wszystkiego i przeprasza.
Ale wtedy, kiedy ważył się los Mai, nie miał żadnych skrupułów. Poznał dziewczynę na dyskotece i zaproponował, że odprowadzi ją do domu. Musiał umiejętnie odgrywać rolę sympatycznego opiekuńczego kolegi, skoro szesnastolatka zgodziła się.
- Nie mogę zrozumieć, dlaczego Maja poszła na spacer z obcym mężczyzną - mówi Karolina, koleżanka zamordowanej nastolatki. - Ona nigdy tak nie postępowała, to nie zachowanie Mai, jaką znałam. Myślę, że ten morderca mógł jej coś dosypać do napoju - dodaje dziewczyna.
Kiedy znaleźli się sami na ulicy, potwór rzucił się na Maję. Zaciągnął ją w gęste zarośla. Maja krzyczała, błagała o życie, ale dyszący chorą żądzą Wiesław M. brutalnie pobił swoją ofiarę, zdarł z niej ubranie i zgwałcił. Potem udusił dziewczynę. Grozi mu niestety tylko dożywocie. A takiego potwora powinno się uśmiercić!