Doniesienia o nawet tysiącach ofiar protestów w Iranie. Trump mówi, że rozważa atak, ale Teheran chce rozmów
Stany Zjednoczone mogą w każdej chwili zaatakować Iran, ale podobnie jak początkowo w przypadku Wenezueli, Donald Trump chce zacząć od prób dogadania się z władzami. W Wenezueli skończyło się jednak siłowym obaleniem Nicolasa Maduro i porwaniem go do USA, w Iranie jeszcze do czegoś takiego nie doszło, ale wydaje się to kwestią czasu. Amerykański prezydent nie ukrywa, że myśli bardzo poważnie o militarnym starciu z jednym z największych wrogów Izraela. Wcześniej Trump groził, że zrobi to, jeśli Teheran użyje broni palnej do zabijania demonstrantów podczas ulicznych protestów antyrządowych, które od ponad miesiąca mają miejsce w Iranie. "Niektórzy protestujący zginęli stratowani w panice, było ich tak wielu (...) a niektórzy zostali zastrzeleni. Dostaję raporty co godzinę i podejmiemy decyzję" - mówił Trump dziennikarzom, dodając, że w tym momencie rozważane są różne opcje, a przedstawiciele reżimu ajatollahów skontaktowali się z nim i zadeklarowali chęć rozmów.
Sprzeczne doniesienia o ofiarach. Władze w Teheranie oskarżają USA i Izrael o tym, że stoją za protestami
Tymczasem na portalach informacyjnych i w mediach społecznościowych pojawiają się trudne do zweryfikowania doniesienia na temat liczby ofiar protestów i ich przebiegu. Widać filmy i zdjęcia przedstawiające stosy ciał w workach, a także tłumy na ulicach i kobiety podpalające papierosy od płonących zdjęć religijnego przywódcy Alego Chamenei. Kraj jest odcięty od globalnej sieci internetowej i łączności telefonicznej, co pogłębia chaos informacyjny. Kilka różnych organizacji działających za granicą - w USA i Oslo, m.in. mająca siedzibę w USA agencja informacyjna HRANA ((Human Rights Activists News Agency) - podaje różne liczby ofiar, niektórzy mówią o kilkuset, inni o nawet dwóch tysiącach, są też doniesienia o ponad 10 tys. aresztowanych. Władze w Teheranie potwierdziły zgony członków sił bezpieczeństwa i ogłosiły nawet z ich powodu trzydniową żałobę narodową. Prokurator generalny Iranu ogłosił, że protestujący to „wrogowie Boga”, co dla reżimu oznacza, że zasługują na karę śmierci. Ali Chamenei stwierdził, iż demonstracje są inspirowane przez Stany Zjednoczone i Izrael.
Co wywołało protesty? Bezpośrednią ich przyczyną była najprawdopodobniej fatalna sytuacja ekonomiczna Iranu. Inflacja przekracza tam obecnie 40 proc., rosną ceny żywności, waluta traci na wartości. Na początku grudnia zaczęły się protesty właścicieli sklepów właśnie na tym tle. Do sklepikarzy od początku grudnia dołączyli studenci z dziesięciu uniwersytetów, a hasła antyrządowe zrobiły się bardziej ogólne. W Iranie od 1979 roku rządzi religijny reżim, całe życie obywateli podporządkowujący islamowi. W czerwcu syn obalonego ponad 40 lat temu szacha wzywał do obalenia władz i prosił Zachód o pomoc dla opozycji.64-letni Reza Pahlawi jeszcze w czerwcu wezwał do obalenia rządzących ajatollahów i ogłosił, że już jednoczy irańską opozycję. Wprost poprosił też państwa trzecie o pomoc.