Koronawirus w Polsce. "Ostatni dzwonek na zmianę zachowań", Profesor OSTRZEGA

2020-10-04 8:01

„Jest dopiero początek drugiej fali epidemii, a już brakuje miejsc w szpitalach. Dalej może być tylko gorzej. To ostatni dzwonek na zmianę zachowań, ludzie muszą się otrząsnąć" - ostrzega dr hab. Ernest Kuchar.

Ernest Kuchar

i

Autor: Archiwum serwisu
koronawirus

i

Autor: internet/ Archiwum prywatne

Ministerstwo Zdrowia podało wczoraj, że zakażenie koronawirusem wykryto w ostatniej dobie u 2367 osób, a z powodu COVID-19 zmarły 34 osoby. To kolejny rekord i minorowy akord epidemii. Specjalista chorób zakaźnych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dr hab. n. med. Ernest Kuchar ostrzega: „Ludzie muszą się otrząsnąć. Brakuje miejsc w szpitalach, a to jest dopiero początek drugiej fali”. Specjalista tłumaczy, że maseczka noszona pod nosem albo pod brodą nie spełnia swojej funkcji. Twierdzi, że nawet połowa Polaków nie docenia powagi sytuacji. „Następny chory może będzie leżał na korytarzu, a może powiedzą mu: sorry, umieraj sobie w domu, bo w szpitalu miejsca już nie ma” - powiedział dr Kuchar. „Nawet dzisiaj, mimo postępu nauki są ludzie, którzy wierzą, że ziemia jest płaska, a więc nie należy się dziwić, że są i tacy, którzy uważają, że koronawirus nie jest groźny” - ironizował specjalista. Znawca tematu odniósł się także do słów ministra Dworczyka, szefa Kancelarii Premiera RP, który zapewniał wczoraj w RMF FM, że dla chorych na Covid-19 w szpitalach na pewno nie zabraknie miejsc. Dr Kuchar nazwał postawę ministra urzędowym optymizmem i przywołał przykład swojego znajomego z Wrocławia, którego z powodu braku miejsc we wrocławskich szpitalach przewieziono do oddalonej o ponad 100 km Zielonej Góry. Zdaniem dr Kuchara, aby skutecznie przeciwstawić się narastającej epidemii, należy unikać ludzkich skupisk, zachować dystans, nosić maseczki zakrywające nos i usta, w miarę możliwości nie dotykać błon śluzowych i starannie dezynfekować ręce.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki