- Poznałem Magdę (34 l.), matkę moich dzieci, przez znajomych z mojej wsi - opowiada pan Marek, z którym spotkaliśmy się w więzieniu w Hajnówce. - Urodziła się w Grójcu, mieszkała w Warszawie. Chciała szybko wyjść za mąż. Mnie aż tak się nie spieszyło.
Pobrali się w czerwcu 2000 roku, po półrocznej znajomości. Magdalena przeprowadziła się na wieś, do gospodarstwa w Mierzynówce. Najpierw urodził się syn Michał (teraz 7 l.), później Agatka (5 l.).
Pani Magda szybko jednak zaczęła nudzić się życiem na wsi. - Kiedy urodziła Agatkę, kupiłem jej komputer, założyłem Internet, zasponsorowałem kurs na prawo jazdy i kupiłem samochód - wspomina pan Marek. - Rozwaliła samochód o drzewo na prostym odcinku drogi. Niedługo później pojechała na rehabilitację do sanatorium. A stamtąd wróciła już zupełnie inna. Dziwna, zimna i pusta. Niebawem zostawiła mnie i dzieci. Wyjechała do Warszawy.
Rolnik nie miał pojęcia, co było powodem zachowania żony. Wielokrotnie próbował namówić ją do powrotu. Bezskutecznie. Kobieta za nic nie chciała wrócić do niego i do dzieci.
Aż nagle zimą 2004 roku pojawiła się, jak gdyby nigdy nic w domu w Mierzynówce.
- I zabrała Michałka - mówi łamiącym się głosem pan Gulan. - Syn płakał wniebogłosy, bo nawet jej nie poznał. Nie chciał jechać. Byłem w szoku. Powiedziała, że nie chce zabrać Agatki. Po prostu podzieliła dzieci na pół tak, jak dzieli się majątek.
Cała wieś odprowadzała go do więzienia
Wraz z odebraniem panu Markowi syna jego żona zaczęła w sądzie batalię o opiekę nad dziećmi. W Sądzie Rejonowym w Bielsku Podlaskim zapadały kolejne wyroki na jej korzyść. Ale pan Marek nie chciał się z nimi pogodzić.
- Zdyskwalifikowano mnie jako rodzica, mimo że to ja zajmowałem się dziećmi - bulwersuje się mężczyzna. - Postanowiłem, że nie oddam córki!
W kwietniu 2007 roku siemiatycki sąd skazał pana Marka na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, za... uprowadzenie dziecka, choć wcale nie porwał ani nie ukrywał Agatki. Marek odwołał się, ale w Sądzie Okręgowym w Białymstoku nic nie wskórał. Termin wydania dziecka upłynął 12 listopada. Pan Marek nie oddał córki, więc 30 listopada sąd wydał postanowienie o wykonaniu wcześniej zasądzonej kary. 2 stycznia 2008 roku Marek Gulan stawił się w więzieniu w Hajnówce do odbycia kary. Do więziennej bramy odprowadziło go kilkudziesięciu mieszkańców Mierzynówki zbulwersowanych wyrokiem sądu.
- Marek to świetny rolnik i doskonały ojciec - mówi sołtys Mierzynówki Piotr Naumiak. - Teraz cała wieś zbiera podpisy pod listem do prezydenta o ułaskawienie Marka!
Agatka nie chciała do matki
- Pomyślałem, że owszem, odsiedzę niesprawiedliwą karę za prawdziwą miłość do dzieci - płacze Marek Gulan. - Ale ukryłem córkę w bezpiecznym miejscu pod opieką dziadków. Agatka bardzo nie chciała jechać do mamy. Przecież jej nie zmuszę. Jakim ojcem bym był, gdybym na siłę zabrał od matki Michałka i na siłę wciskał jej Agatkę? Beznadziejnym! Kocham moje dzieci całym sercem.
Pięcioletniej Agatki przez kilka tygodni szukali policjanci, kuratorzy sądowi i detektywi wynajęci przez matkę. Policjanci znaleźli dziewczynkę w Białymstoku i przekazali pod opiekę matki. Zdruzgotany informacją o przekazaniu dziewczynki pan Marek podjął decyzję o głodówce. Nie je i nie pije już od ponad dwudziestu dni. Jest wycieńczony, dlatego już kilkakrotnie podłączono mu kroplówkę.
Marka Gulana wspiera białostockie Stowarzyszenie Praw Dzieci, Młodzieży i Rodziny. - To absurdalne, że sąd przyznaje rację wyłącznie matkom, a nie bierze pod uwagę uczuć ojców. Pan Gulan jak najbardziej nadaje się na prawnego opiekuna dla obojga swoich dzieci! - mówi Bogdan Radwanowicz ze stowarzyszenia, które złożyło w Ministerstwie Sprawiedliwości wniosek o rewizję nadzwyczajną wyroku skazującego ojca.
- Myślałem nawet o negocjacjach z żoną przez rzecznika praw dziecka - opowiada ojciec. - Dla nas jak dla nas, ale chociaż dla dzieci powinniśmy się dogadać. To niesprawiedliwe, co spotkało mnie i moje dzieci. Będę o nie walczył choćby zza krat, póki sił mi wystarczy.
- Nie będę o tym rozmawiać - ucina próbę rozmowy pani Magda, była żona Marka Gulana.