Łanięta to niewielka wioska położona kilkanaście kilometrów na północ od Kutna. Jest tu urząd gminy, kościół, kilka sklepów, knajpa, cmentarz i kwiaciarnia. I właśnie ta kwiaciarnia, a właściwie jej właścicielka Anna W., była od jakiegoś czasu źródłem wioskowych niepokojów. Mówiąc wprost – kobieta darła koty z niektórymi mieszkańcami. Twierdziła, że jest przez nich pomawiana i zniesławiana. A złość miała do nich tak dużą, że koniec końców pozwała ich do sądu.
Jedną z pozwanych była Iwona M. - sumienna sprzątaczka miejscowego kościoła, mieszkająca z dwojgiem dzieci w budynku plebanii. Anna W. była pewna, że sąd surowo ją ukarze, tymczasem oddalił powództwo kwiaciarki, uznając, że jej przeciwniczka procesowa prawa nie złamała. Skutek? Anna W. postanowiła sama wymierzyć sprawiedliwość.
W miniony piątek uzbrojona jak Rambo, zakradła się pod budynek plebanii, wybiła szybę w oknie i weszła się do środka. Iwony M. nie zastała, bo kobieta akurat uczestniczyła w mszy świętej. W domu przebywała za to jej siostra, Karolina Wojtczak (28 l.) oraz Kuba (12 l.) - synek pani Iwony. Kwiaciarka z furią rzuciła się na nich. Karolinie zadała dziesięć ciosów nożem, chłopca zraniła w ucho. Oboje trafili do szpitala. Niestety, kobiety nie udało się uratować.
Policjanci zatrzymali zabójczynię, a prokurator postawił jej zarzuty morderstwa oraz usiłowania dokonania tej zbrodni. W sobotę sąd aresztował ją na trzy miesiące. Grozi jej dożywocie.
i
i
- Podczas przesłuchania zeznała, że nie pamięta zdarzenia – mówi Krzysztof Kopania (52 l.), rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Stwierdziła, że pamięć odzyskała podczas zatrzymywania.