- Wzięłam świętą figurkę, bo mam daleko do kościoła - prawie trzy kilometry, a do kapliczki niecały kilometr. Chciałam się do Matki Boskiej modlić w domu. W czterech ścianach zwierzać się jej ze swoich trosk - mówi teraz skruszona Anna Muca (36 l.). - Moja teściowa ma podobną. Może trochę jej pozazdrościłam. Nie chciałam źle.
Nie wiem, co mi strzeliło do głowy. Chodziło mi tylko o modlitwę. Broń Boże nie chciałam figurki zniszczyć albo zarobić na jej sprzedaży - dodaje. Policja złapała Annę Mucę na gorącym uczynku. Kobieta ledwo zdążyła ze skradzioną Matką Boską przekroczyć próg domu. Funkcjonariusze nie dopatrzyli się w jej zachowaniu profanacji obiektu religijnego. Figurka i kapliczka nie zostały zniszczone. Ze względu na znikomą szkodliwość czynu to nietypowe zdarzenie zakwalifikowano jako wykroczenie i Anna Muca ma zapłacić mandat w wysokości 500 zł. Przy jej skromnym budżecie to wystarczająca nauczka.
Zobacz także: Śląskie. Ksiądz UPRAWIAŁ seks z głuchoniemą uczennicą
Przeczytaj również: Chorzów: chłopczyk z pękniętą czaszką. "Przeszkadzał" ojcu w grze?
Polecamy ponadto: Nieznane zdjęcie Magdaleny Żuk. Wzruszające słowa siostry