Czterolatki błąkające się na poboczu drogi nr 449 w okolicy podkaliskich Brzezin zauważył kierowca ciężarówki. Jak opowiada mężczyzna, początkowo myślał, że w trawie rusza się pies. Dopiero, gdy podjechał bliżej, zorientował się, że na poboczu są małe dzieci. Kierowca wspomina, że maluchy szły spokojnie "gęsiego". - Nie uciekały, posłuchały mnie. Przeszliśmy na drugą stronę drogi, a jak zadzwoniłem na numer 112, to policja przyjechała i zabrała te dzieci - relacjonuje dalej.
Po policyjnej kontroli okazało się, że dzieci chodzą do przedszkola w Brzezinach. Podczas wycieczki do lasu odłączyły się od grupy. Przedszkolanka, która razem z woźną opiekowały się dziećmi podczas wycieczki, zorientowała się, że brakuje trójki maluchów dopiero po powrocie do placówki. Wtedy rozpoczęły poszukiwania.
Przedszkolanka i woźna - usłyszały już zarzuty nieumyślnego narażenia dzieci na utratę zdrowia lub życia. Grozi im za to kara grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności do 1 roku. Obie kobiety przyznały się do winy. Nadal będą jednak pracować w przedszkolu - dyrektor placówki ukarała je naganą z wpisem do akt.