Rodzice, brat i kuzyn 6-latki wśród ofiar katastrofy kolejowej w Hiszpanii. Zginęło co najmniej 41 osób
W katastrofie kolejowej w Hiszpanii zginęło co najmniej 41 osób, około 100 odniosło obrażenia, kilkanaście walczy o życie na oddziałach intensywnej terapii. Każda z tych osób to osobna historia. Jedna z nich szczególnie poruszyła Hiszpanię. Jak pisze Daily Mail, wśród ofiar katastrofy jest niemal cała rodzina z miejscowości Punta Umbria niedaleko Huelvy, wracająca do domu z musicalu na podstawie "Króla Lwa" i meczu piłki nożnej. Zginęli wszyscy poza 6-letnią dziewczynką, której niemal nic się nie stało. Dziecko zostało wydobyte ze zmiażdżonego wagonu z niegroźnymi obrażeniami głowy. Dziewczynce założono w szpitalu parę szwów. Początkowo jej rodzice, 12-letni brat i kuzyn byli uznawani za zaginionych. 6-latka była pod opieką policjanta. Wszyscy mieli nadzieję na to, że jej rodzina odnajdzie się żywa. Niestety, stało się inaczej.
"Przeżywamy te chwile z głębokim smutkiem i bólem. Łączę się w bólu z rodzinami ofiar"
Burmistrz miejscowości, z której pochodziła dziewczynka i jej rodzina, potwierdził tragiczne doniesienia. Najpierw odkryto ciała rodziców dziecka i kuzyna, potem ranny brat odnalazł się w szpitalu, ale zmarł w wyniku odniesionych ran. Zabici to Jose Zamorano i Cristina Alvarez. Zginęli wraz ze swoim 12-letnim synem Pepe Zamorano i kuzynem Felixem Zamorano. Nie podano personaliów ich ocalałej córki i siostry. Wiadomo natomiast, że dzieckiem zaopiekuje się teraz babcia. "Po potwierdzeniu odnalezienia ciał członków rodziny Zamorano Álvarez, którzy zginęli wczoraj wieczorem w wyniku wypadku kolejowego, ogłosiłem trzy dni oficjalnej żałoby. Przeżywamy te chwile z głębokim smutkiem i bólem. Łączę się w bólu z rodzinami ofiar i wyrażam wsparcie, szacunek i solidarność całej Rady Miejskiej i wszystkich mieszkańców" - napisał w sieci Jose Carlos Hernandez Casino, burmistrz Punta Umbria.
Co dokładnie wydarzyło się w Hiszpanii? Katastrofa kolejowa w Andaluzji
Do wypadku doszło w niedzielę, 18 stycznia około godziny 19:45 w miejscowości Adamuz, położonej około 200 kilometrów na północ od Malagi na południu Hiszpanii. Zderzyły się dwa pociągi dużych prędkości, którymi w sumie podróżowało około 500 osób. Najpierw trzy ostatnie wagony pociągu przewoźnika Iryo jadącego z Malagi do Madrytu wypadły z trasy i upadły na sąsiedni tor. Po zaledwie 20 sekundach najechał na nie jadący tym sąsiednim torem, ale w tym samym kierunku skład należący do przewoźnika Renfe, relacji Madryt-Huelva i również się wykoleił. Zginęło 41 osób, 100 zostało rannych. Przyczyną katastrofy mogły być wadliwe łączenie elementów torów - podało "El Mundo", powołując się na anonimowe źródło zbliżone do śledztwa.