- Tragiczne wieści z Nepalu: liczba ofiar katastrofalnej lawiny błotnej przekroczyła 900, a ponad 4200 osób wciąż pozostaje zaginionych.
- Akcja ratunkowa koncentruje się na dotarciu do 933 pracowników uwięzionych w podziemnych tunelach, mimo ekstremalnie trudnych warunków.
- W obliczu przepełnionych kostnic władze podjęły drastyczną decyzję o masowych pochówkach; sprawdź, jak planują identyfikować ofiary.
Horror w Nepalu, nie żyje już ponad 900 osób. Straszna liczba zaginionych!
Koszmarne wieści z Nepalu. Lawinowo wzrosła zarówno liczba ofiar, jak i osób zaginionych. Ostatnie komunikaty mówiły o o 752 osobach zabitych oraz 2,5 tys. zaginionych. W poniedziałek, 31 sierpnia, nepalskie władze przekazały, że w sumie zginęło już ponad 900 osób, a z 4247 nie ma kontaktu. Wśród nich jest 592 obcokrajowców. Do akcji poszukiwawczo-ratunkowej zaangażowano 21 tys. funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa i wojskowych, wspieranych przez specjalistów ds. ratownictwa tunelowego z sąsiednich Indii i Chin.
Jak przekazały służby, najważniejsze jest teraz dotarcie do 933 zaginionych pracowników budów elektrowni wodnych, uwięzionych w sześciu podziemnych tunelach w dolinach rzecznych przy granicy z Tybetem. "Ciężki sprzęt i wojskowe brygady ratownicze pracują w trybie ciągłym, torując drogę przez zwały błota i skał po tym, gdy żywioł odciął drogi dojazdowe i sparaliżował łączność. Działania ratowników utrudniają utrzymujące się opady deszczu. Dotychczas informowano o uratowaniu około 280 pracowników budowlanych" - uzupełnia PAP.
Sytuacja jest krytyczna, kostnice są przepełnione, dlatego władze podjęły ważną decyzję. Zaczęły się masowe pochówki nieznanych z nazwiska ofiar. "Ciała trafiają do zbiorowych grobów w lesie Devghat w dystrykcie Ćitwan, blisko 200 km od zrównanej z ziemią doliny Rasuwa. Przed złożeniem ciał w ziemi nepalskie służby, wspierane przez specjalistyczny zespół medycyny sądowej z Indii, pobierają próbki DNA i szczegółowo katalogują lokalizację każdego grobu. Ma to umożliwić późniejszą identyfikację ciał przez rodziny, które zjeżdżają z dalekich dystryktów w poszukiwaniu swoich bliskich" - podała agencja Reutera.
Przypomnijmy, 26 sierpnia w graniczącym z Chinami nepalskim dystrykcie Rasuwa zeszła wielka lawina błotna w wyniku zerwania się fragmentu lodowca na jednej z himalajskich rzek. Osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2 oraz powodzie błyskawiczne, które spłynęły dolinami.
Dramat turystów w Wielkim Kanionie!
Tymczasem w ten weekend dramat rozegrał się w Wielkim Kanionie. Agencja AP podała, ż w sobotę, 29 sierpnia, doszło do gwałtownej powodzi w Wielkim Kanionie. Ewakuowano z niego ponad 60 osób. "Woda zerwała kładki, wywołała osunięcia ziemi i naniosła do rzeki duże głazy. Część turystów została ewakuowana śmigłowcami". Jedna osoba nie żyje, 15 zostało uznanych za zaginionych.