Lawina porwała młodego narciarza
Do dramatu doszło w poniedziałek na lodowcu Presena, położonym na granicy prowincji Brescia w Lombardii i Trydentu. Dwaj bracia z Polski jeździli na nartach poza wyznaczoną trasą. Podczas zjazdu żlebem, tuż obok stoku narciarskiego, na wysokości około 2700 metrów nad poziomem morza, zeszła lawina.
20-letni narciarz został porwany i całkowicie zasypany przez masy śniegu. Jego brat nie odniósł obrażeń i natychmiast rozpoczął akcję ratunkową.
Brat próbował go odkopać
Na miejsce szybko ruszyli ratownicy, jednak gdy dotarło dwóch górskich ratowników, zastali tam brata ofiary, który sam próbował odkopać zasypanego. Jak podają włoskie media, zdołał odnaleźć młodego mężczyznę i udrożnić jego drogi oddechowe.
– Obaj mieli standardowy sprzęt, ale znajdowali się poza trasą. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, brat ofiary zdołał już odnaleźć go i udrożnić drogi oddechowe, ale od razu było jasne, że stan chłopaka jest bardzo ciężki – wyjaśnił radny z gminy Ponte di Legno Andrea Zampatti.
Alarm wcześniej podnieśli inni narciarze oraz żołnierze oddziału alpejskiego, którzy pełnili służbę w pobliżu stoku.
Walka o życie zakończona tragedią
Na miejsce skierowano śmigłowiec ratunkowy z zespołem medycznym i psem lawinowym. Młody Polak został wydobyty spod śniegu nieprzytomny, w stanie zatrzymania krążenia. Ratownicy natychmiast rozpoczęli reanimację.
Po przywróceniu funkcji życiowych został przetransportowany do szpitala w Trydencie. Trafił tam w stanie krytycznym i zmarł wkrótce po przyjęciu.
– Ratownicy ruszyli na pomoc natychmiast, bo żleb, w którym jechali narciarze, znajduje się bardzo blisko tras, a obsługa wyciągów widziała całe zdarzenie. Niestety nie dało się nic zrobić – dodał Zampatti.
Okoliczności wypadku badają karabinierzy.