Dali jej dach nad głową, a ona ukradła im dziecko. Tłumaczenie 23-latki szokuje

2026-02-25 9:18

Szlachetny gest doprowadził do najgorszego koszmaru! Mieszkańcy Arizony przygarnęli potrzebującą kobietę pod swój dach, nie przypuszczając, jak dramatyczny obrót przybiorą sprawy. Kiedy rano weszli do pokoju córeczki, zamarli. 3-letnia Kehlani zniknęła wraz z "lokatorką". Finał poszukiwań zaskakuje, a słowa porywaczki wprawiają w osłupienie.

Koszmar zamiast wdzięczności. 3-latka porwana z domu przez obcą kobietę

Ta historia mrozi krew w żyłach i pokazuje, jak wielkim ryzykiem może być zaufanie obcej osobie. Dramatyczne sceny rozegrały się w Avondale w stanie Arizona. Rodzice małej Kehlani Rogers postanowili pomóc przypadkowo poznanej 23-latce. Mariana Noriega – jak tłumaczyli – „potrzebowała miejsca do spania”, więc z litości zaprosili ją do swojego domu. Nikt nie spodziewał się, że ten akt miłosierdzia zakończy się najgorszym koszmarem. Rankiem rodzice przeżyli wstrząs – ich ukochana córeczka zniknęła bez śladu, a wraz z nią kobieta, której okazali serce.

Reakcja służb była natychmiastowa. Uruchomiono procedurę Amber Alert, a w poszukiwania zaangażowano ogromne siły. Kluczowe okazały się doniesienia świadków, którzy zauważyli 23-latkę z uprowadzonym dzieckiem. Przełomem okazała się relacja kobiety, która podwiozła Noriegę i dziewczynkę do miasta Maricopa. W trakcie podróży porywaczka miała snuć plany o dalszej ucieczce pociągiem do Kalifornii.

Twierdziła, że to jej córka. Szokujące tłumaczenie porywaczki

Nagrania z monitoringu nie pozostawiały złudzeń. Policyjny trop prowadził funkcjonariuszy aż do Phoenix, gdzie w niedzielny poranek nastąpił finał tej dramatycznej historii. Na jednej ze stacji benzynowych namierzono poszukiwaną 23-latkę. Co najważniejsze – mała Kehlani była cała i zdrowa. Zachowanie zatrzymanej kobiety budzi jednak zdumienie. Mariana Noriega początkowo próbowała wmówić funkcjonariuszom, że jest matką dziewczynki. Gdy kłamstwo wyszło na jaw, zmieniła narrację. Jak wynika z ustaleń, 23-latka stwierdziła jedynie, że „popełniła błąd”, jednocześnie zaprzeczając, by miała plan skrzywdzenia lub sprzedania dziecka. Kobieta trafiła do aresztu, a rodzina może odetchnąć z ulgą – tym razem koszmar zakończył się szczęśliwie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki