Ryzyko kolejnego wybuch zostało zażegnane, ale Japońskie władze oficjalnie przyznały, że teren w pobliżu siłowni został napromieniowany. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej informuje, że dawka promieniowania w elektrowni wyniosła 400 milisiwertów na godzinę. To kilkaset razy więcej niż wynosi dopuszczalna norma.
Przeczytaj koniecznie: Japonia: Wybuch reaktora w elektrowni atomowej Fukushima. Radioaktywne opary unoszą się w kierunku Tokio
Na szczęście poziom radiacji bardzo szybko spada, a chmura pyłów nie przemieszcza się. Mimo to aż 130 tysięcy osób musi zostać przebadanych, czy nie grozi im choroba popromienna.
Tymczasem na liście ofiar kataklizmu jest już prawie dwa i pół tysiąca nazwisk. To dane japońskiej policji, która zaznacza również, że ofiar będzie ich więcej – wielokrotnie więcej. Wciąż nie odnaleziono około 50 tysięcy ludzi, w regionach najciężej dotkniętych tsunami są miasta gdzie zginęło ponad 2/3 mieszkańców.
Nie ma również dobrych wieści dotyczących Polaków w Japonii. MSZ wciąż próbuje skontaktować się z jedenastoma rodakami, którzy byli w Japonii gdy zatrzęsła się ziemia. Uspokajający jest jedynie fakt, że tylko dwójka zaginionych mogła przebywać w rejonach najbardziej niebezpiecznych.