Tragedia w północnej Austrii
Do tych mrożących krew w żyłach zdarzeń doszło w mieście Marchtrenk w Górnej Austrii, w nocy z 25 na 26 czerwca. Jak donosi austriacki dziennik „Kronen-Zeitung” winowajcą śmierci 40-letniej kobiety jest jej 51-letni mąż, Robert A., kierowca ciężarówki.
Zdaniem śledczych mężczyzna miał w pierwszej kolejności odurzyć swoją żonę sporą ilością alkoholu, a następnie zmusić ją do uprawiania z nim seksu. W gwałcie wziąć miał też udział sąsiad pary, również 51-letni mężczyzna. U ofiary stwierdzono potem aż 3,9 promila. Robert A. twierdził, że wszystko było za „obopólną zgodą na ostry seks”.
Niestety kobieta nie przeżyła gwałtu. Śmiertelne okazały się obrażenia w okolicach podbrzusza i brzucha, na skutek wykrwawienia.
Przeczytaj także: Polak był uwięziony w windzie podczas ataku na WTC. Uratowała ich... ściągaczka do szyb
Mężowi grozi teraz dożywocie
Jak ustalił niemiecki dziennik „Bild”, Robert A. ma obecnie przebywać w areszcie śledczym. Postawiono mu już zarzut gwałtu na osobie bezbronnej ze skutkiem śmiertelnym. Za ten bestialski czyn grozi mu dożywocie. Możliwe, że prokuratura w Wels postawi mu dodatkowo zarzut morderstwa. Jednak już teraz przed Robertem A. stoi widmo najsurowszej kary.
Perfidny mąż miał odurzać swoją żonę już od co najmniej roku. Kobieta regularnie padała ofiarą gwałtów ze strony innych mężczyzn. Austriacy dziennikarze donoszą, że Robert A. miał robić to za pieniądze.
Drugi z gwałcicieli również przebywa w areszcie. Jemu grozi kara od 5 do 15 lat więzienia. Mężczyzna miał przyznać się do winy i wyrazić skruchę.