W piątek ekipa poszukująca wraku samolotu malezyjskiej linii lotniczej podała, że odebrali sygnał pochodzący z czarnych skrzynek - czytamy na tvn24.pl. To może być przełom w śledztwie, który wyjaśni przyczynę katastrofy samolotu.
W poniedziałek z kolei wydobyto jeden z rejestratorów lotu. Znajdował się on na głębokości ok. 30 metrów, pod szczątkami skrzydła maszyny. Odnaleziono również rejestrator rozmów w kokpicie. Obie skrzynki zostaną przewiezione do Dżakarty. Analiza urządzeń może potrwać dwa tygodnie.
Wciąż trwają poszukiwania kadłuba samolotu, gdzie - jak się zakłada - może znajdować się większość ofiar katastrofy - podaje wp.pl.
Felernym lotem AirAsia leciały 162 osoby. Samolot lecący z indonezyjskiego miasta Surabaja do Singapuru, runął do Morza Jawajskiego 28 grudnia.
Zobacz: Katastrofa AirAsia. Znaleziono duży fragment maszyny, wokół którego dryfują kolejne ciała
Podczas lotu, pilot za zgodą kontroli, zmienił kurs w celu ominięcia frontu burzowego. Wkrótce potem wystąpił o zgodę na zwiększenie wysokości na 34 tys. stóp. Kiedy po kilku minutach kontrola lotu wydała zezwolenie, pilot już nie odpowiadał.
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail